poniedziałek, 8 października 2012

Parafie przodków: Wilamów

Wilamów - to nazwa pochodzenia rodowego, zaczerpnięta od rodziny Wilamowskich. Nazwa miejscowości na przestrzeni dziejów zmieniała się. W XIV wieku używano nazwy Welanów, następnie Welanowo i Wielanów, aż w XIX wieku przyjęto obecną formę.
                                                                                                                                  [źródło:  Wikipedia]

Według "Tabelli miast, wsi ..." z 1827r.  w miejscowości tej znajdowało się tylko 38 domostw, a na każde przypadało ok. 9 osób.

Pierwszą styczność z tą parafią miałem jakieś dwa lata temu, gdy poznałem miejsce urodzenia pradziadka Marcina Rożniaty, który został ochrzczony w kościele parafialnym w Wilamowie w 1869r., zaś urodził się we wsi Góry.  Tak też poznałem rodziców pradziadka - Józefa i Józefę zd. Kuźniak. Cofając się zostały odnalezione kolejno :
- akt urodzenia siostry pradziadka - Anny (1864),
- akt urodzenia brata pradziadka - Grzegorza (1861),
- akt zgonu siostry pradziadka - Doroty (1859),
- akt urodzenia siostry pradziadka - Doroty (1859).

Skoro mam już wszystkie dzieci, to czas na małżeństwo!
Ze względu na to, że księgi są baaardzo rozproszone (Włocławek, Łódź,  Konin i Poznań), to nie było to łatwe, ale w końcu się udało.
Prapradziadkowie - Józef Rożniata i Józefa Kuźniak ślubowali sobie w 1857r. Oboje byli urodzeni na terenie parafii Wilamów, więc kolejnym krokiem było odszukanie ich metryk chrztu.
Wiek się zgadzał, więc bez większych problemu udało mi się pozyskać te metryki.

Józef był synem Piotra Rożniaty i Marianny Klimek, natomiast jego żona - córką Jana Kuźniaka i Salomei Czyżyk.
Pamiętałem, że w bazie Poznań Project był indeks małżeństw z parafii Wilamów za lata 1800-1843, więc od razu przeszedłem do przeszukiwania, ale mimo wielkich chęci, nie znalazłem nic!
Owszem - był "jakiś" Piotr Rożniata, ale żoną okazała się Katarzyna Olamka - ani imię, ani nazwisko mi nie pasuje, więc albo pierwsza żona, a z drugą (Marianną Klimek) ślubował w innej parafii albo po prostu nie był to mój praprapradziadek!
Co do Rożniatów, to był także akt ślubu Doroty z 1839r., więc gdy mój prapradziadek miał dwa lata.
Pomyślałem sobie, że może indeksujący wpisał nazwisko po zmarłym mężu, ale z kolei nie pasowało mi imię !
Kuźniaków nie było wcale, więc odpuściłem sobie ich z brakiem jakichkolwiek nadziei na znalezienie czegoś.

Po jakimś czasie pomyślałem o tych indeksach, przeszukałem ponownie - bezskutecznie, ale coś mnie tknęło, bo przecież metryki z kilku pierwszych lat XIX wieku nie mogły być w AP, bo przecież tam są tylko USC, a Kodeks Napoleona został wprowadzony w 1804r., a w Polsce pierwsze księgi z reguły są od ok. 1808r.   Sprawdzam w PRADZIADZIE - mam! Księgi są we Włocławku (m. in. XVIII wieczne), a te USC są w AP Poznaniu.  Niedługo czekać i miałem w rękach metrykę małżeństwa Piotra Rożniaty, ale jego żoną była Marianna Olamka!  Niby nic, ale jednak jakiś trop, bo imię tożsame z imieniem prapraprababci.
Kolejny trop do sprawdzenia - dzieci tej pary.   Pierwsze urodziło się rok po ślubie (luty 1823).  Matką dziecka była Marianna z Klimków!!   Nie mam więcej pytań :)
Tak dowiodłem, że Piotr Rożniata i Marianna Olamka byli moimi praprapradziakami. No tak, ale o co dokładniej chodzi z tym nazwiskiem?  Olamka -> Klimek?   Nijak to pasuje, ale niestety na to nie ma rady.
W metrykach nie ma nazwiska z velem bądź aliasem, więc ksiądz lub rodzina zabrali tajemnicę do grobu.

Tak też dowiedziałem się o 4xpradziadkach Janie i Katarzynie małżonkach Rożniata, a także o Klemensie i Tekli małżonkach Olamka.  Rodzice Piotra zmarli przed 1822 (wtedy miejsce miał ślub i wówczas 25-letni kawaler był sierotą). Pochodził on z parafii Waliszew, gdzie nazwisko Rożniata licznie występuje.
Nie jestem jednak w stanie wytłumaczyć, co do całej historii ma wieś ROŻNIATÓW, nieopodal Wilamowa, ale dość daleko od Waliszewa..

 Ta linia została wyjaśniona, a co z Kuźnikami ?  Ślubu Jana Kuźniaka i Salomei Czyżyk nie ma w opisywanej przeze mnie parafii. 
Niedawno coś się ruszyło i otrzymałem informacje nt. rodziny Kuźni(a)k z Wilamowa.
Jak się okazało - nic dziwnego, że nie odnalazłem metryki małżeństwa, bo być jej nie mogło!
Według metryk chrztu dziewięciorga dzieci tej pary (1827-1843) mieszkali oni kolejno:
-1827-1827 - wieś Myszki,
-1830-1832 - wieś Góry,
-1833-1843 - wieś Biała Górka.

Na poniższej mapce można zauważyć, że były to wsie położone bardzo blisko siebie.


Z metryk chrztów tego dziewięciorga dzieci dowiedziałem się także, że mój Jan był także nazywany Jaśkiewiczem!  Salomea zaś -  Czyżykowska, Jerzykowska, Kowalówna.

W parafii Wilamów pojawiają się metryki z takimi danymi, ale oprócz Jana Chryzostoma zawierającego w 1816r. związek małżeński, nie ma innego nawet w latach, kiedy powinni rodzić się jego rodzice (przypuszczalnie).



Skoro przemieszczali się co kilka lat, to może wcześniej mieszkali gdzieś indziej ?
Najbliższa wioska nienależąca do par. Wilamów to Skotniki (dość blisko o Gór, a najbliżej Białej Górki).
Co ciekawe - pojawiają się tam Jaśkiewicze !

Z otrzymanych danych :

"- małżeństwo -Skotniki - Tomasz Jaśkiewicz oo Agnieszka Gorczanka
 - małżeństwo -Skotniki - Kazimierz Jaśkiewicz oo Barbara Mikuzianka?
 - małżeństwo - Wola - Piotr Jaśkiewicz oo Helena Jachymowna?
 - małżeństwo - Kościelnica- Kazimierz Jaśkiewicz oo Anna Soikiewiczówna? "

Żeby nie było, to Czyżykowscy też się pojawiają w par. Uniejów (do której należały Skotniki i Orzeszków).

"-chrzest - Bogumił Czyżykowski -Uniejów
 -chrzest - Michał Czyżykowski - Uniejów
 -ślub -Orzeszków - Maciej Czyżykowski oo Jadwiga Sukwinowa? "

Jest jednak jeszcze nadzieja na moich przodków, bo Pani, od której otrzymałem dane - nie ma lat 1798-1804 (być może nie ma więcej, ale pytałem o te). Właśnie w tych latach urodzić się mieli moi praprapradziakowie (wg metryki urodzenia córki Józefy).

poniedziałek, 1 października 2012

Dwaj bracia - któremu wierzyć?

Mam kolejny argument za tym, że metryki zgonów są nie najlepszym źródłem genealogicznym, ale nie ma co marudzić, bo czasami są to jedyne, które mogą nam pomóc.
Już trochę czasu szukam w parafii Odrowąż, bo większość przodków mojego dziadka po kądzieli właśnie stamtąd pochodzi.  Tak też doszedłem jednego z praprapraprapradziadków - Majchra (czasem Melchiora) Lisowskiego. Informację o nim mam z metryki zgonu jego syna (a mojego 4xpradziadka Jacka Lisowskiego), który zmarł 6 lat po swoim ojcu, a pół roku po matce.  Tak więc znalazłem ten akt, gdzie jak byk stoi :
"Jacek Lisowski z Majchra i Doroty z Kowalów małżonków włościan w Szałasie Nowym osiadłych spłodzony tamże, na gospodarstwie osiadły pozostałej wdowy Rozalii z Szcześniaków lat mającej 39 małżonek, żyjąc lat 46".
Zgon zgłosili Antoni Ściegienniak (lat 48) i Antoni Szcześniak (lat 44). Mogę przypuszczać, że drugi Antoni był bratem Rozalii, ale w akcie wpisany jest jako sąsiad.
 
Akt zgonu Jacka Lisowskiego





Szukałem więc od najstarszych lat zawartych w księgach, więc jako pierwszy trafił mi się akt zgonu ojca Jacka - Majchra z 1817r., gdzie zgon zgłosili synowie Jacek (lat 45) i Stanisław (lat 23). Ciekawe jest to, że według metryki zgonu Jacka, przez 6 lat przybył mu tylko rok życia :)
" Majcher Lisowski z Jana i Agaty Lisowskich gospodarzy w Kuczębowie spłodzony na gospodarstwie w Szałasie Nowym osiadły. Doroty Lisowskiej z Kowalów Lisowskiej małżonek żyjąc lat 89"
W jednym przypadku żyje (jako żona), ale już w drugim nie (jako matka). Nazwisko w obu przypadkach takie samo, więc powinno dawać do myślenia..
Akt zgonu Majchra Lisowskiego
 Przyszedł więc i czas na Dorotę - zmarła 20 sierpnia 1822r.  Zgon zgłosili: Wojciech Lisowski (lat 40) - syn i Błażej Domagała (lat 43) - sąsiad.
" Dorota Lisowska z Józefa i Matki której imienia nie pamiętają Bugajskich małżonków włościan w Kołomaniu spłodzona, wdowa i gospodyni w Szałasie Nowym osiadła, żyjąc lat 70"

Akt zgonu Doroty Lisowskiej
Kołomań podany jako miejsce urodzenia znajduje się dość blisko Szałasu Nowego. Pojawiają się dwie niezgodności - nazwisko i rzeczywiste miejsce urodzenia.  Nazwa tej wsi kiedyś mi mignęła przed oczyma, gdy przeglądałem pobliską parafię. Tą parafią okazał się Tumlin - księgi się zachowały, nawet te blisko 300 letnie, ale jak zwykle nie może być tak pięknie i musi trafić się przeszkoda.

Nazwiska w tej parafii pojawiają się dwa - Kowal(ik) i Bugajski.  Niestety na przestrzeni około 50 lat nie ma żadnego Józefa Bugajskiego, ani Doroty Bugajskiej bądź Kowalik..
Niestety nic na to poradzić nie mogę. Szukałem nawet, czy nie ma jej aktu małżeństwa w tej parafii, ale niestety nic nie przyniosło to przeszukanie.

niedziela, 16 września 2012

Parafie przodków: Lipsko

Dzisiaj klimat urodzinowy - 17 lat, niby jeszcze nie do końca poważny wiek, ale coraz bliżej do bycia pełnoletnim.  Jedyne 365 dni - zapewne zleci szybciej niż będę tego chciał, a potem już się powoli skończy -naście, a zacznie -dzieścia, potem "dziesiąt" i oby do "sto" doszło, bo kto by nie chciał poznać swoich prapra(pra) wnucząt i opowiedzieć o rodzinie? Co prawda taki prapraprawnuk mógłby urodzić się przed setką, ale zapewne byłby mały, ale praprawnuka można spokojnie mieć - nawet pełnoletniego!

Jednak dzisiaj nie o tym chciałem pisać. Możliwe, że co ileś postów będzie pojawiać się mini-monografia miejscowości, z których pochodzili przodkowie, bądź miejsca, gdzie znajdowała się parafia, w której przyjmowali sakramenty święte.

Dzisiaj opiszę Lipsko, które znam trochę dłużej jak rok, bo to właśnie pod koniec wakacji ubiegłego roku była moja pierwsza wizyta w Archiwum Państwowym (w Zielonej Górze, z siedzibą w Starym Kisielinie).
Przeglądałem mikrofilmy z par. Szadek i Narol. Niestety nie byłem tak bardzo obeznany w tym wszystkim i zrobiłem bardzo mało, o czym cały czas się przekonuje, ale lata, które wtedy mnie interesowały były raczej przy tej dolnej granicy tego, co się na nic znajdowało. Bo z par. Szadek, z której mikrofilmy sięgają 1808 roku - szukałem metryki chrztu praprababci, urodzonej w 1874r. :-)

Znalazłem więc akt małżeństwa mojego praprapradziadka Jana Marynicza z 1856r. Był on wówczas 38-letnim wdowcem po Magdalenie Szuper, co od razu dało mi pewność, że to "mój", bo rzadkie nazwisko + wdowieństwo po osobie o tych samych personaliach = sukces!

W akcie napisane jest "agric[ol] [e]x Jędrzejówka", czyli "rolnik z Jędrzejówki" .
Później dowiedziałem się, że chodzi o Jędrzejówkę przy Narolu, ale należącą do parafii Lipsko.

Tutaj robota stanęła, bo mimo tego, że księgi od roku 1777 (w AP!), to zmikrofilmowane tylko trzy lata (1777-1779).  Cóż począć? Z pomocą przyszła jedna Pani z Ameryki, która parafią nie jest raczej zainteresowana, ale dosłownie WIELKIM przypadkiem na swoim mikrofilmie miała część parafii Lipsko (wieś Jędrzejówkę i jeszcze jakąś) . Niestety tylko urodzenia (nie wszystkie, bo od 1785), ale nie ma co narzekać, bo inną metodą uzyskania byłoby zamówienie kserokopii z AP (ok. 100 sztuk) lub wizyta w AP (700km).  Dzięki zdjęciom udało mi się znaleźć akt urodzenia prapradziadka Andrzeja Marynicza i jego rodzeństwa. Znalazłem także akt urodzenia Magdaleny Szuper (matki Andrzeja, pierwszej żony Jana), ale nie było metryki chrztu samego Jana !  Coś nie tak? Okłamali w akcie małżeństwa?
Nic z tych  rzeczy ..  Okazuje się, że nie jest to pierwszy przypadek, a tylko utrudnienie dla genealogów.
Albowiem miejscowości podawane w metrykach z reguły dotyczą aktualnego miejsca zamieszkania, a nie  urodzenia, więc dlatego też Jędrzejówka okazała się być błędna.

Nie tak dawno temu poczyniłem kroki, aby zdobyć akt małżeństwa Jana i Magdaleny, może z niego dowiem się, skąd przybył Jan?  Mam nadzieję, bo oprócz mojego praprapradziadka, w tej wsi nie ma śladu Maryniczów..


Kolejną ciekawostką jest także sam fakt, że w AP są księgi z XVIII wieku, których z reguły raczej szukamy w Archiwum Diecezjalnym.

Do wczoraj wieczorem żyłem ze świadomością, że za daleko nie pociągnę tej linii, ale lepsza końcówka XVIII wieku, niż jakieś ogromne problemy, czy coś (tak jak w przypadku moich przodków z Kresów).

Przeglądałem sobie moje posty na stronie Genealodzy.pl, a tu mój post, gdzie szukałem parafii dla miejscowości Jędrzejówka. Niżej był link do tomu V "Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich". Na stronach 295-296 jest informacja na temat Lipska:
Miejscowość Lipsko wg "Słownika geograficznego ..."
Pod koniec tej notki, można przeczytać:


Według tłumacza google łacińska fraza oznacza :
"tutaj dobiega końca z powodu niebezpieczeństw, które wiszą nad drzwiami: zaczyna się Nowy Rok 1649"


Nie mniej jednak ciekawą rzeczą jest fakt, że księgi sięgają 1630r.! 
Na stronie parafii jest informacja, że oni mają księgi tylko od 1950, co jest nieprawdą, bo była zmiana księży i okazuje się, że poprzedni ksiądz podał fałszywe dane - zapewne w celu uniknięcia korespondencji i telefonów w związku z poszukiwaniami.  

To w sumie byłoby na tyle - do księdza kiedyś napisałem, ale w odpowiedzi otrzymałem informację, że postara się poszukać, ale ma problemy z odczytaniem bazgrołów :-)
Na dniach tam zadzwonię, by potwierdzić istnienie ksiąg i czy nie ma żadnych brakujących lat.

środa, 5 września 2012

Problem z rodziną Sadzewiczów..

Problem ten mam, od kiedy interesuję się genealogią, bo właśnie przodkowie mojej babci Ireny Marynicz (zd. Sadzewicz) [1929-2007]  zamieszkiwali województwo wołyńskie (obecnie Ukraina), a jak wiadomo tylko część ksiąg została nam oddana, choć jestem zdania, że powinny być oddane wszystkie, ale gdyby ode mnie to zależało ..

Pierwszą niewiadomą dot. tej rodziny było i jest miejsce, a także czas zgonu pradziadka Witolda Sadzewicza. Wg rodzinnych opowieści miał on zginąć na granicy polsko-czeskiej w 1933 lub 1938 (dwie wersje).  Długo szukałem, choć wiedziałem, gdzie mam szukać, ale informację o akcie urodzenia pradziadka dostałem z USC m. st. Warszawy (Wydział Ksiąg Zabużańskich), choć księgi z tego roku zostały dawno przekazane do Archiwum Głównego Akt Dawnych /AGAD/ w Warszawie.

Z aktu dowiedziałem się, że pradziadek urodził się 14 października 1901r. we wsi Jamki, a ochrzczony został w parafii w Torczynie .

Odległość między wsią Jamki, a parafią Torczyn wynosi 5km
Pradziadek Witold w akcie chrztu ma wpisane imię Witalis, które było czasem używane jako Witold.
Miał on pięcioro rodzeństwa (czterech braci i jedna siostra).
Witold i jego siostra zostali ochrzczeni w parafii w Torczynie, kolejne dziecko w parafii w Horochowie, kolejnych dwóch braci znowu w Torczynie i ostatnie dziecko w samym sercu Wołynia - w Łucku.
Kiedy dokładnie przeprowadzili się do Zaturc? Tego dokładnie nie wiem, ale byli tam już na pewno w 1928, ponieważ właśnie wtedy umarł 14-letni Tadeusz Sadzewicz.  5 lat później w wieku 62 lat umiera głowa rodziny - Jan Sadzewicz, a w 1940r. umiera Stefania Sadzewicz (zd. Suchodolska).  Wg aktu pozostawiła po sobie synów - Izydora i Bolesława. Nie wymienia się Witolda, Wiktora i Jadwigi.
Witold raczej na pewno nie żył. Wiktorowi rok wcześniej urodził się syn, natomiast o Jadwidze nie wiem nic..

Wiedziałem więc, kto jest rodzicami mojego pradziadka Witolda - byli nimi Jan Sadzewicz i Stefania Suchdolska.  Dzięki książce ks. Żurka poznałem dokładne namiary na akt, a w nim dowiadujemy się, że
ślub odbył się w torczyńskiej parafii dnia 18 października 1898r.  Jan Sadzewicz był 26-letnim kawalerem, synem Wincentego i Stanisławy z Jakubowskich małżonków Sadzewiczów, a Stefania Suchodolska była 22-letnią panną, córką Wincentego i Teresy ze Strzeleckich małżonków Suchodolskich.
Jan zamieszkiwał wówczas Folwark Sadowski (brak takiej miejscowości na starych mapach, ale znalazłem Wólkę Sadowską, która notabene pojawiła się w wspomnieniach babci, ale dokładniej nie wiem w jakim kontekście).

Wólka Sadowska należała do parafii Zaturce
Stefania Suchodolska zaś pochodziła z Kolonii Jamki, gdzie zamieszkali po ślubie.

Co ciekawe - w tym samym roku, ale niecały miesiąc później (14 listopada) ślub bierze Józef Sadzewicz z Zaturc (lat 21) i Maria Krupińska z Kolonii Jamki (!).

Niby nic takie, ale matka Stefanii była z domu Strzelecka, tak i matka Marii także z domu Strzelecka - może siostry?

Pisałem kiedyś, że przeglądałem metryki parafii Torczyn za lata 60., 70. i 80. XIX wieku, gdzie nie było ANI JEDNEGO Sadzewicza, a nawet osoby o podobnie brzmiącym nazwisku. Oznacza to, że moja sugestia dotycząca wcześniejszego przynależenia do parafii w Zaturcach staje się coraz bardziej prawdopodobna, ale zawsze musi się znaleźć jakieś "ale".  Brakuje ksiąg z okresu, kiedy mógłby urodzić się Jan Sadzewicz, co prawda mógłbym, ale zamawiać mikrofilmów już nie będę (w związku z planowanym skanowaniem metryk diecezji łuckiej w AGAD-zie), bo przejrzę je sobie na spokojnie w domu - bez limitów czasowych.

Folwark Sadowski należał do parafii Torczyn, o czym świadczy fakt, że kilkoro dzieci Justyna i Katarzyny Sadzewiczów były chrzczone w tejże parafii, a miejscowością narodzin był owy Folwark Sadowski.

Może było tak, że najpierw z Zaturc przybył tam mój prapradziadek Jan wraz z rodziną (?) albo sam, a po jakimś czasie zapoznał swojego kuzyna Józefa z kuzynką swojej przyszłej małżonki i w taki sposób odbyły się dwa małżeństwa w ciągu mniej jak miesiąca.

Lista ksiąg parafii Zaturce przechowywanych w Polsce.

Kłopotem nie są tutaj te kilkuletnie luki w połowie XIX wieku, a prawie 60 lat na przełomie XIX i XX wieku. Według metryki małżeństwa Jana i Stefanii powinien się on urodzić w 1872r., a jak widać brak tego roku - najbliżej zachowany jest 1863, więc 9 lat wcześniej. Przy dobrych wiatrach mógłbym trafić na metryki urodzeń dot. rodzeństwa prapradziadka, a także ślub jego rodziców - gorzej jednak, jeśli był on pierwszym dzieckiem albo np. którymś z kolei, ale ślub wzięli w 1864 lub później i wtedy całkowita klapa, bo nic nie da się zrobić.
Pisałem do USC m. st. Warszawy w sprawie metryk zgonu rodziców Jana - Wincentego i Stanisławy, ale bez rezultatu, bo jak wspominałem brakuje wielu ksiąg, a praprapradziadkowie urodzili się na pewno przed 1855, czyli w 1922 mieliby po 67 lat, ale to jest wersja, gdy mieliby oni po 17 lat...
Wtedy ludzie umierali nawet na przeziębienie, więc mało osób dożywało sędziwego wieku.

Pisałem także o sprawdzenie w parafii Torczyn, gdzie metryki są bez żadnych braków do roku 1944.

Teraz nie pozostaje mi nic tylko czekać na jakieś skany z AGAD-u.



Post ten zacząłem pisać 3 września wieczorem, a dopiero dzisiaj kończę (wczoraj nie miałem na nic chęci).
Może to jakiś zbieg okoliczności, że zacząłem pisać o Sadzewiczach, ale wczoraj dostałem list, którego się nie spodziewałem. Był on wysłany z samego serca Wołynia - z Łucka.  Pisałem do nich, czy byłaby możliwość uzyskania SKANU lub FOTOGRAFII aktu urodzenia mojej babci z 1929, ale odpowiedź była jak jakaś regułka, bo raz kolejny napisali, że stan fizyczny ksiąg nie pozwala na robienie KSEROKOPII.

Na szczęście wystarczą mi informacje, które mi podali ;)

piątek, 17 sierpnia 2012

Odnaleziona prapraprababcia...

W ostatnim poście pisałem, że jestem na tropie mojej prapraprababci - Magdaleny Szuper.
Miałem tylko dwie możliwości (choć w rzeczywistości mogło się okazać, że akurat moja Magdalena pochodzi z innej parafii) - jedna urodzona w 1812, a druga w 1822.
Stawiałem oczywiście na tą drugą i co się okazało ?!   TAK - TO ONA !!
Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszyłem, choć nadal jeszcze trochę emocji pozostało :)

Jak do tego doszedłem?  Przez akt chrztu jej syna - Michała..
Był to jeden z nielicznych wówczas Maryniczów, ale nie było dane mu długo cieszyć się życiem.
Urodzony 22 września 1852r. Michał, umiera 24 października 1857r.
Skoro w 1852r. Magdalena jeszcze żyła, a w 1856r. jej mąż miał już drugą żonę, to jestem b. blisko odnalezienia aktu zgonu Magdaleny - ale czy na pewno ?
Mikrofilmy są dostępne tylko w FHC (Family History Center) lub na miejscu - w Archiwum Państwowym w Przemyślu, ale z tym zgonem nie śpieszy mi się za bardzo, bo oprócz dokładnej daty zgonu - nic nowego nie wniesie do drzewa, ale inaczej jest z aktem małżeństwa Jana Marynicza z Magdaleną Szuper.

Nie zawsze wszystko jest na moją korzyść - tak jak i teraz. Okazało się, że Jan Marynicz nie pochodzi z Jędrzejówki, ani nikt z jego rodzeństwa. Mam jednak nadzieję, że akt małżeństwa będzie zawierał nazwę miejscowości, z której pochodził Jan.

Jan na pewno miał siostrę Marię, która pojawiła się w Narolu jako 50-letnia wdowa, kiedy to zawarła związek małżeński z młodszym od siebie o 12 lat kawalerem - Mikołajem Buńkiem.

Dziwne jest to, że dwójka rodzeństwa - Jan i Maria mimo tego, że pochodzili z innej parafii, to śluby (trzeba dodać, że właśnie te ponowne tylko) zawierają w Narolu, rodzina Jana mieszka jednak poza Narolem, a Maria umiera w Narolu, choć w przypadku małżeństwa jak i zgonu nie ma wpisanych nr domów - czyżby obrzeża Narola, które niegdyś należały po inną parafię?


 Po 7 miesiącach i 2 dniach małżeństwa - na cholerę umiera Maria Buńko.  Nie wiem, czy to przez tą chorobę, ale udało jej się odmłodzić o 8 lat. Zapewne umiera bezpotomnie (chyba, że dzieci z poprzedniego małżeństwa).

Dlaczego o tym piszę?  Bo niewyjaśniony zostaje fakt, czemu Mikołaj Buńko bardzo szybko żeni się ponownie?  Biorąc w tym samym roku ślub z Marią Maryniczową był kawalerem.  Czyżby pod opiekę wziął dzieci Marii?  Pytanie, na które raczej odpowiedzi nie poznam, bo nie znam nazwiska Marii z poprzedniego małżeństwa..




 ◊               ◊               ◊               ◊               ◊               ◊               ◊            
                        



Skoro Magdalena rodzi się w 1822, to ślub mogła już wziąć w 1837r. i jeśli tak by było, to mój prapradziadek Andrzej Marynicz mógł mieć naprawdę sporo rodzeństwa i możliwe, że wyjaśniłoby się sporo zagadek dot. tej rodziny.

Jednak najbardziej zależy mi na informacji - gdzie urodził się Jan Marynicz.


Tak wygląda teraz wywód przodków Magdaleny Szuper, o której nie tak dawno nie wiedziałem nic :)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Czyżby odnalazła się moja Magdalena?!

Dzisiaj otrzymałem zdjęcia wielu stron księgi ochrzczony ze wsi Jędrzejówka (parafia Lipsko), a dokładniej lata 1785-1830, kolejne dostanę w dość bliskiej przyszłości, ale kiedy dokładniej? Nie wiem, ale nie pozostaje mi nic, tylko cieszyć się z tego co mam i czekać pokornie na resztę, a będzie tego ogółem aż 86 lat.

Liber Natorum  pagus Jędrzejówka 1785-1871
par Lipsko



Jędrzejówka znajduje się w kręgu interesujących mnie miejscowości tylko ze względu na akt drugiego małżeństwa mojego praprapradziadka, w którym jest napisane, że był rolnikiem z Jędrzejówki, ale jak to w łacińskich metrykach było - nie wpisywano miejsca urodzenia, a miejsce ostatniego zamieszkania, co potwierdziły metryki, w których jestem posiadaniu :)

Niestety mikrofilmy ksiąg są tylko u mormonów, bo AP Przemyśl ma zmikrofilmowaną tylko jedną z 1777-1779, więc co mi po trzech latach, skoro między nimi mam lukę prawie 75 letnią?

Skoro wg aktu małżeństwa prapradziadka urodził się w 1849, to zapewne przy następnej partii otrzymam także akt chrztu Andrzeja Marynicza.

Zaskoczeniem dla mnie ogromnym był fakt, że nie znalazłem ani jednego Marynicza!!   W takim razie, gdzie ich szukać ?!  W sumie, to ja mam tylko jedną z wielu wsi, które należały do parafii Lipsko, a raczej będzie problem z uzyskaniem reszty. Zostaje osobista wizyta w AP lub na parafii albo oczywiście sprowadzenie mikrofilmów mormońskich i przejrzeć samemu.

Wracając do sprawy Magdaleny Szuper..  W XVIII wieku nie ma zbyt dużo Szuperów, choć wraz z końcem stulecia jest ich coraz więcej, aż w końcu "przejmują" parafię. Szukać Magdaleny zacząłem od końca, czyli od 1830, a pierwsza pojawiła się dopiero 30 maja 1822r. i to właśnie jest mój typ, tym bardziej, że wg aktu drugiego małżeństwa Jana Marynicza miał on się urodzić ok. 1818, więc akurat taka dopuszczalna różnica.

Magdalena, córka Jakuba Szupera i Agnieszki Janys (córki Jana i Reginy), dom #84

Skoro w 1822 już funkcjonowała forma zapisu dziadków narodzonego dziecka (raczej tylko przy matkach), to spodziewam się, że ok. 1849 też nadal tak było i będą podani rodzice Magdaleny..
Jako ciekawostkę dodam, że siostra Magdaleny - Katarzyna urodziła się w domu nr 84, ale jej dwaj bracia (Marcin ur. 1817 i Andrzej ur. 1813) urodzili się w domu nr 97 !!

W domu #101 mieszkał Jan Marynicz po śmierci Magdaleny, a w domu #97 urodzili się bracia Magdaleny Szuper.


Kolejna Magdalena rodzi się 10 lat i 2 dni wcześniej, bo 28 maja 1812r. jako córka Michała Szupera i Rozalii Malinowskiej. Ta Magdalena wydaje się być trochę za stara na mojego Jana Marynicza, ale kto wie?  Może była wdową?

Magdalena Szuper, córka Michała i Rozalii, dom #84
Jak widać - Magdalena urodziła się w domu nr 84, więc nie dość, że 6 domów dalej, to na dodatek po przeciwnej stronie ulicy.

Ostatnia Magdalena jaką znalazłem, to ta urodzona 21 czerwca 1795r. Nic więcej nie piszę, bo nie słyszałem o naturalnych 54-letnich matkach.

To na razie na tyle - pozostaje tylko czekać na metryki z lat 40. i 50. XIX wieku.

środa, 8 sierpnia 2012

Nowości genealogiczne ..

Dawno nie pisałem, ale zdążyłem być u Babci, a także u Cioci, a także w Archiwum :)
Niestety AP w Gorzowie Wielkopolskim ma wakacyjną przerwę przez cały sierpień, co nie pozwoliło mi
zostawić zamówienia na mikrofilmy, które zamierzam zamówić z AP Łódź (Warta i Zadzim).
Dopiero na początku września będę mógł zamówić i przejrzeć w okolicach października.

Pojawiło się kilku nowych przodków, co daje kilka nowych problemów .
Jednym z nich, jak się okazuje jest moja prapraprababcia Rozalia Borkowska (z domu Banaś).
zmarła 1 lutego 1915r. w Narolu Wsi, gdzie także się urodziła, a także rodziła wszystkie dzieci.

W akcie zgonu jej wiek jest podany jako 70 lub 79, bo dla Pani urzędniczki trudno to rozróżni, ale nie dziwię się, bo często są to takie bazgroły :D

Wg aktu małżeństwa Rozalii ze swoim mężem Józefem Borkowskim z roku 1863, miała ona wtedy 19 lat, więc ur. 1844. Aktu nie ma, więc musiała urodzić się w 1843, bo mam księgi z ościennych lat (1842, 1844), a tam aktu nie ma. Ślub wzięli 20 stycznia, więc Rozalia była jeszcze zapewne przed 20. urodzinami.
Skoro urodziła się w 1843, to w momencie zgonu miała 78 lat, więc zgłaszający prawie idealnie określił wiek zmarłej. Jednak to nie to jest moim problemem, a jak nazywała się matka Rozalii.

Wiem, że na pewno była ona Katarzyną, ale jak ona była z domu ?
Mam dwie możliwości - Gmiterek lub Zygarlicka.
W akcie małżeństwa Rozalii napisane jest, że była córką Michała Banasia i Katarzyny Gmiterek.
To samo jest z dziećmi Józefa i Rozalii (bo taki był już zwyczaj, że wpisywali dziadków narodzonego dziecka).  Jako babcia (a matka Rozalii) była cały czas Katarzyna Gmiterek.

Całe rodzeństwo Rozalii jako matkę ma Katarzynę Zygarlicką - tak więc nie wiem, czy ta Gmiterkowa była pierwszą żoną Michała i zmarła tuż po narodzinach swojej córki Rozalii.

Michał Banaś (ojciec Rozalii) urodził się 30 września 1821r., więc ślub mógł wziąć dopiero około 1839/1840. Tu pojawia się problem, bo wśród brakujących roczników parafii Narol znajdują się także - 1839, 1841 i 1843 (nota bene - ciekawe dlaczego jest co drugi).

Zakładam taką teorię - w 1841 ślub bierze 20-letni Michał z xx-letnią Katarzyną Gmiterek.  Ślub odbywa się pod koniec roku (listopad?). Ich dziecko - Rozalia rodzi się w 1843r., a zaraz po tym umiera jej matka - Katarzyna.  Michał jednak nie może opiekować się dzieckiem, bo ktoś musi pracować na polu, więc poślubia starszą od siebie o trzy lata Katarzynę Zygarlicką, z którą ma kilkoro dzieci :)

Jednak jest to tylko hipoteza, która najprawdopodobniej nigdy nie będzie mogła być ani potwierdzona ani obalona, bo brakujących ksiąg najprawdopodobniej nigdzie nie ma, więc nie zobaczę tych aktów, a szkoda, bo w 1844, kiedy rodzi się mój praprapradziadek w akcie są podani rodzice matki, więc to byłoby potwierdzenie, czyją córką jest Rozalia..

Wczoraj, w końcu otrzymałem odpowiedź z ITS Bad Arolsen (po ponad 3 miesiącach).
Co prawda - oczekiwałem więcej, ale lepsze to niż nic (miałem nadzieję na zdjęcia tychże osób).
Dowiedziałem się, że brat pradziadka - Izydor (Isidor) Sadzewicz przybył z Łucka jako żonaty już na przymusowe roboty.  Dowiedziałem się także, że był młynarzem !

Dzisiaj doszedłem do wniosku, że jestem blisko rozwiązania jednej zagadki, ale do tego i tak potrzebne są księgi metrykalne parafii Lipsko, skąd mają pochodzić Maryniczowie . Moja prapraprababcia Magdalena Szuper (żona Jana Marynicz) wręcz musiała być z par. Lipsko, a nawet odważę się stwierdzić, że była ze wsi Jędrzejówka, gdzie po jej śmierci mieszkał jej mąż, a nawet w momencie zawierania drugiego małżeństwa. Jędrzejówka jest gniazdem rodowym Szuperów - mam kilka stron z ksiąg i wiem, że pojawiają się oni tam w 3/4, a czasem nawet częściej. Musieli tam mieszkać jeszcze za czasu, kiedy nie było ksiąg, bo pierwsze akta z ksiąg dotyczą właśnie nich.  Jednak nie o tym miałem pisać, a o zagadce, którą wydaje mi się, że w połowie rozwiązałem, ale zaczną od końca (achronologicznie).

W 1856r. ślub bierze mój 3xpradziadek Jan Marynicz . Jest to jego już drugi ożenek w życiu. Za żonę wziął sobie starszawą jak na dzisiejsze czasy pannę - Katarzynę Świętojańską (27 lat).
W akcie napisane jest tyle, że Jan ma 38 lat, jest wdowcem po Magdalenie Szuper, a także wzmianka o rodzicach i o tym, że jest rolnikiem z Jędrzejówki.
Do dziś nie wiem, czemu ślub wzięli w Narolu, skoro żadne się tam nie urodziło, ani nie mieszkało w momencie ślubu. Na pewno tam nie zostali, bo nie widzę ani jednego dziecka tej pary, ani nawet ich zgonów. Co ciekawe - syn Jana - Andrzej ślubuje 20 lat po swoim ojcu w tej samej parafii, ale on już tam zostaje na stałe, gdzie zresztą umiera.

W akcie małżeństwa praprapradziadka są wpisane nr domów - 101 i 105.  Z głębszej analizy i porównywania metryk mogę stwierdzić, iż nr domu, który był wyżej oznaczał nr domu pana młodego - tak więc mój przodek mieszkał sobie w Jędrzejówce w domu nr 101.

Tak jak wcześniej wspomniałem - mam kilka stron z ksiąg z parafii Lipsko (niestety mam tylko te, które potrzebowała osoba, od której je posiadam, czyli raczej mnie nie powinny interesować, ale diabeł tkwi w szczegółach, więc intuicja nakazała mi spojrzeć do zabunkrowanych i zapomnianych plików, które kiedyś otrzymałem.  Znalazłem je i mając do otworzenia już przedostatni straciłem wiarę w cokolwiek, ale byłem niesamowicie zaskoczony, kiedy drugi akt od góry miał miejsce w domu nr 101 !!
Dnia 24 października 1823r. w Jędrzejówce zmarła Marianna, córka Stanisława i Katarzyny Szuperów!!
Moim skromnym zdaniem - wydaje mi się, że zmarła to siostra mojej prapraprababci Magdaleny, ale na razie nic do drzewa nie wpisuję, bo różnie może być - kto wie, czy w domu 101 nie mieszkało kilka rodzin Szuperów?

Poniżej zamieszczam owe akta:


Nadal nie tracę nadziei, że zdobędę zdjęcie prababci Rozalii Marynicz (1900-1926), pradziadka Jana Młodawskiego (1871-1940), a także prapradziadka Tomasza Gmiterka (1873-1945) oraz praprababci Zofii Gmiterek (1880-1936) i prapradziadka Andrzeja Marynicz (1849-1933), również prapradziadka Pawła Kubiaka (1866-?) i praprababci Antoniny Kubiak (1874-?).