czwartek, 24 stycznia 2013


Dzisiaj krótko i na temat :)
Rozpoczął się drugi etap (sms-owy) konkursu na Blog Roku 2012.
Będę niezmiernie wdzięczny za każdy głos ! :)




środa, 23 stycznia 2013

Pradziadek Witold Sadzewicz - czyżby uczestnik wojny polsko-bolszewickiej?

       Każdy podczas swoich poszukiwać trafia na mur. Jedni z powodu braku ksiąg metrykalnych, drudzy z powodu braku informacji o jakichkolwiek faktach z życia przodka/przodków.  Inni zaś z powodu braku dostępności do źródeł  (np. Kresowe Archiwa).
Ja jestem przykładem skumulowania trzech powyższych powodów, a to ze względu na to, że:

  • Nieznane są mi losy ksiąg metrykalnych parafii Zaturce, gdzie urodził się ojciec Witolda - Jan Sadzewicz, a także przypuszczalnie ślub brali tam rodzice Jana - Wincenty Sadzewicz i Stanisława z Jakubowskich.
  • Pradziadek zaginął bez wieści w 1938r., gdy jego dwie córki - Janina i Irena miały odpowiednio 14 i 8 lat.
    Dziesięć lat później zmarła jego żona - Salwina z domu Dąbrowska, więc jej córki miały kolejno 24 i 18 lat.
    Babcia Irena była już dwa lata po ślubie, czyli łatwo wyliczyć, że stanęła na ślubnym kobiercu mając zaledwie 16 lat.. (a wszystko za sprawą matki, która to przymusiła ją do małżeństwa z niekochanym mężczyzną).
  • Archiwum Państwowe w Łucku (gdzie nota bene urodziła się Babcia Irena) jest bardzo pomocne, ale niestety tylko w sprawie wypisania danych, a jak powszechnie wiadomo - dla genealoga najważniejszy jest papier - najlepiej kserokopia, która w 100% oddaje wszystkie detale metryk, czy różnych ksiąg.\
      W kwietniu zeszłego roku napisałem wiadomość do PCK.  Szczerze mówiąc, nie liczyłem na nic, bo wg rodzinnych przekazów pradziadek miał zostawić rodzinę, a zaraz po tym zginąć na granicy polsko-czeskiej, więc mając takie informacje, rodzina nie musiała go szukać, ale wiadomość, która przyszła po niespełna 5 miesiącach była dość ciekawa, bo okazało się, że pradziadek Witold i jego młodszy o 7 lat brat Izydor byli poszukiwani przez brata ciotecznego (czyli syna siostry matki), czyli innymi mówiąc - bliskiego kuzyna.
Jednak poszukiwania nie dały żadnego rezultatu, chociaż bardzo się dziwię, bo brat pradziadka zmarł w Polsce pod koniec 1979r.   W tej samej wiadomości napisali także, że "poczynili dodatkowe starania w tej sprawie", ale do dzisiaj nie ma odpowiedzi - może znowu mnie zaskoczą? :-)

     Nie tak dawno temu, bo zaledwie przedwczoraj napisałem do Centralnego Archiwum Wojskowego (CAW) w sprawie ewentualnych danych nt. mojego pradziadka.  Wiedziałem o trwającym tam remoncie, ale lepiej napisać i wtedy mieć pewność.  Odpowiedź nadeszła błyskawicznie, bo tuż przed południem, dnia następnego.   Gdy ujrzałem tego maila wśród kilku nieprzeczytanych, miałem wtedy tysiące myśli - odpisali szybko, bo nic nie mają lub dlatego, że nie mają jak, ale odpowiedź była zaskakująca! Uprzejmie mnie poinformowali, że w Kolekcji Akt Personalno-Odznaczeniowych 1918-1939 znajduje się karta na nazwisko Sadzewicz Witold. Jedna myśl - coś musi być na rzeczy! Dalsza część była już mniej radosna, bo poinformowali mnie, że teczkę będę mógł przejrzeć wraz z końcem remontu, czyli dopiero za dwa lata.  Jednak nadal się cieszyłem, bo oznacza to, że mają coś o moim pradziadku, o którym wiem tak niewiele... :( 


     Pomyślałem, że może pradziadek był odznaczony za jakąś walkę i dlatego też jego akta znajdują się w CAW-ie?   Najbardziej terenowo (Zachodnie Kresy) pasowała mi wojna polsko-bolszewicka, która miała miejsce w latach 1919-1921, więc zaczęła się, gdy pradziadek miał 17 i pół roku (prawie tak jak ja teraz), a gdy się skończyła miał 19 i pół roku.  Sprawdziłem więc miejsca, gdzie był toczone walki podczas tej wojny i wśród znanych mi miejscowości pojawił się Kowel.  Miejsce mi znane ze względu na to, że pradziadkowie mieszkali dość blisko, ale nie tylko - pamiętam, że poszukując fotografa, który zrobił zdjęcie pradziadka (to na początku post),
dowiedziałem się, że był to zakład A. Epsztejna, który miał swój zakład na ulicy Warszawskiej, a zdjęcie zostało zrobione na rogu Królowej Bony.



     Dzisiaj dowiedziałem się, że jedna z użytkowniczek portalu Genealodzy.pl  pod koniec listopada ubiegłego roku przesłała "zgłoszenie o udostępnienie materiałów" i po kilku dniach otrzymała list, a w nim kserokopie dokumentów, o które prosiła.   Postąpiłem tam samo i wysłałem jeszcze dzisiaj list do CAW-u.   Aż jestem ciekaw, jaka będzie odpowiedź .   Z całą pewnością opiszę to na blogu  : )

     Dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość - 16 stycznia 2013r. w Nakle nad Notecią zmarła śp. Weronika Sadzewicz, żona brata pradziadka Witolda. Ostatnia, która mogłaby coś wiedzieć...



    Co do innych poszukiwań - jutro jadę do Archiwum, ponownie szukać w parafii Warta metryk dot. moich krewnych.



sobota, 19 stycznia 2013

Teściowie brata prababci, czyli o powinowactwie i pokrewieństwie słów kilka..

Temat postu można interpretować na dwojaki sposób - zależy od sytuacji, w której znajdujemy się w obliczu metryk.   Jednak jest to bardzo dobry przykład na ukazanie różnic między pokrewieństwem i powinowactwem.

Czasem udaje się nam odnaleźć linię przodków, którzy "siedzieli" w jednej parafii od pokoleń.  U mnie takich jest mało, ale nie ma takiej, w której wszyscy byliby tylko z tej jednej jedynej, bo rodzili się także w parafiach nieopodal (często małżonkowie pochodzili z dwóch położonych obok siebie wsi, ale należały one do dwóch różnych parafii).

Tak też było w przypadku przodków mojego Dziadka po kądzieli - Józefa Młodawskiego.
Jego dziadkowie od strony Mamy urodzili  się w dwóch różnych miejscowościach, a także ochrzczeni byli w dwóch różnych kościołach.  Dziadek Franciszek Boruń urodził się w 1839r. w Szałasie Nowym (par. Odrowąż), zaś Babcia jego - Marianna Ksel (względnie Xel) urodziła się w 1847r. we wsi Długojów (par. Tumlin).
Między Odrowążem, a Tumlinem jest 20km, czyli około 4h marszu (dane wg google maps), zaś między Szałasem, a Długojowem są niecałe 3km, więc jakieś 20 minut drogi...



"Działo się w Tumlinie dnia dwudziestego listopada tysiąc ośmset pięćdziesiątego piątego roku ... zawarte zostało religijne małżeństwo między Mikołajem Lisowskim młodzianem włościaninem gospodarzem w Szałasie Nowem (Nowym) zamieszkałym lat 19 liczącym ... z Antoniego Lisowskiego już nie żyjącego ... i Marianny z Boruniów małżonków Lisowskich ..., a Rozalią Lisowską włościanką we wsi Długojowie zamieszkałą córką gospodarza lat 19 liczącą urodzoną we wsi Długojowie z Ignacego Lisowskiego i Tekli z Xelów ...'

Jest nieźle! Odnalazłem akt małżeństwa Mikołaja Lisowskiego, który był bratem rodzonym mojej praprababci Ludwiki Młodawskiej (zd. Lisowskiej).   Ale zaraz, zaraz..  Ślub Lisowskiego z Lisowską?!
Żadnej informacji o ewentualnym pokrewieństwie?  Czyli nie mogą być rodziną.. Zresztą urodzeni w dwóch różnych wsiach i ochrzczeni w dwóch różnych parafiach .. To wszystko tłumaczy.

Ale czy nazwisko panieńskie matki panny młodej nie jest mi znajome?   Czy w swej genealogii nie spotkałem się już z dziwnym nazwiskiem pisanym przez literę, która powszechnie jest uznawana za niewiadomą? Tak!  Xelowie to przecież moi przodkowie. Ba !  Przodkowie Dziadka Józefa Młodawskiego, czyli prawnuka Antoniego i Marianny z Boruniów Lisowskich...  No tak, nazwisko jest mi znane, ale co dalej?   Sprawdzam w swoim drzewie, czy nie mam przypadkiem Tekli Xel i bingo!  Jest to siostra Mojego 3xpradziadka Wojciecha Xela (1815-1857), czyli po uważnym odczytaniu i zinterpretowaniu metryki ślubu udaje mi się dowieść, że Mikołaj Lisowski tak i Rozalia Lisowska byli moimi krewnymi, czyli tytuł posta świetnie pasuje na ukazanie, że rodzina teściów naszych krewnych może być naszą rodziną!

Na podsumowanie dwie krótkie definicje podsumowujące.

Pokrewieństwo- potocznie nazywane "więzami krwi" – więź zachodząca między dwiema osobami, polegająca na pochodzeniu od siebie lub też posiadaniu przynajmniej jednego wspólnego przodka.

Powinowactwo – stosunek prawno rodzinny łączący jednego małżonka z krewnymi drugiego. Jest wyłącznie więzią prawną, w odróżnieniu od pokrewieństwa, które jest więzią biologiczno-prawną.



________________________________________________
Niedawno ukazała się nowa wersja MyHeritage Mobile, która została ulepszona m.in. o możliwość edycji swojego drzewa (tj. dodawanie nowych osób i faktów).  Nie będę ukrywał - czekałem na to, od kiedy pierwszy raz zainstalowałem tą aplikację na moim telefonie.  Jest to wielka zaleta tego programu, gdyż możemy aktualizować online nasze drzewo, gdziekolwiek byśmy nie byli :-)
 




---------------
Ostatnio trochę indeksowałem i wyszło z tego:
Bielawy (chrzty, małżeństwa, zgony) 1809-1819
Odrowąż (zgony) 1920-1947



wtorek, 1 stycznia 2013

Rocznice - styczeń

Zgodnie z zeszłoroczną obietnicą, rozpoczynam cykl dwunastu postów "rocznicowych" dot. moich przodków.  Postanowiłem, że będą to tylko chrzty, małżeństwa i zgony, bo gdybym miał się "rozdrabniać" na dzieci przodków itp., to post byłby baaardzo długi, a nie o to chyba chodzi. Będzie to zapisanie chronologicznie, ale tylko względem dnia i miesiąca .

  • 2 styczeń 1848r. - zgon 5xprababci Reginy Kuśmirczak, zd. Rudy mającej 48 lat,
  • 3 styczeń 1824r. - zgon 6xprababci Marianny Sidor, zd. Kruczek   mającej 80 lat,
  • 5 styczeń 1789r, - narodziny 4xprababci Agnieszki Janys,
  • 5 styczeń 1794r. - małżeństwo 5xpradziadków - Michała Sidora z Zofią Pienicz,  
  • 8 styczeń 1902r. - zgon 3xprababci Katarzyny Marek, zd. Bujara mającej 66 lat,
  • 9 styczeń 1836r. - zgon 4xprababci Jadwigi Marek, zd. Gawlik mającej 38 lat,
  • 11 styczeń 1823r. - zgon 4xpradziadka Jacka Lisowskiego mającego 47 lat,
  • 12 styczeń 1777r. - małżeństwo 5xpradziadków  -  Stanisława Błońskiego z Marianną Długojan,
  • 13 styczeń 1809r. - zgon 5xpradziadka Bartłomieja Xela mającego 80 lat,
  • 13 styczeń 1896r. - zgon 4xprababci Elżbiety Miczugi, zd. Juszczak mającej 74 lata,
  • 15 styczeń 1771r. - narodziny 4xpradbabci Agnieszki Kijon,
  • 15 styczeń 1821r. - zgon 6xpradziadka Piotra Malca, mającego 64 lata,
  • 15 styczeń 1823r. - zgon 5xpradziadka Michała Sidora mającego 50 lat,
  • 15 styczeń 1887r. - zgon 4xpradziadka Antoniego Miczugi mającego 65 lat,
  • 18 styczeń 1799r. - narodziny 4xpradziadka Pawła Kubiaka,
  • 18 styczeń 1850r. - zgon 5xprababci Marianny Błońskiej, zd. Długojan  mającej 91 lat,
  • 20 styczeń 1844r. - zgon 3xpradziadka Piotra Rożniaty mającego 47 lat,
  • 20 styczeń 1863r. - małżeństwo 3xpradziadków - Józefa Borkowskiego i Rozalii Banaś,
  • 20 styczeń 1876r. - zgon 3xpradziadka Wojciecha Marka mającego 46 lat,
  • 22 styczeń 1792r. - małżeństwo 4xpradziadków - Franciszka Xel z Agnieszką Kijon,
  • 22 styczeń 1828r. - zgon 5xprababci Agnieszki Zygarlickiej, zd. Malec  mającej 35 lat,
  • 24 styczeń 1836r. - małżeństwo 3xpradziadków - Antoniego Lisowskiego i Marianny Boruń,
  • 25 styczeń 1800r. - zgon 4xprababci Salomei Młodawskiej, zd. Grochowskiej mającej 24 lata,
  • 25 styczeń 1812r. - małżeństwo 4xpradziadków Filipa Błońskiego z Klarą Sidor,
  • 26 styczeń 1822r. - małżeństwo 3xpradziadków - Piotra Rożniaty i Marianny Olamki, 
  • 26 styczeń 1836r. - małżeństwo 3xpradziadków Wojciecha Xela i Marcjanny Błońskiej,
  • 26 styczeń 1854r. - zgon 5xpradziadka Mikołaja Mroza mającego 59 lat,
  • 26 styczeń 1914r. - zgon 3xpradziadka Wincentego Suchodolskiego mającego 66 lat, 
  • 29 styczeń 1894r. - małżeństwo 2xpradziadków - Pawła Kubiaka i Antoniny Kuźnickiej,
  • 31 styczeń 1899r. - małżeństwo 2xpradziadków - Tomasza Gmiterka i Zofii Borkowskiej,


Zdecydowana większość to zgony, a to dlatego, że częściej możemy znaleźć jedno-dwa  pokolenia przodków poprzez metryki zgonów (szczególnie, gdy nasi przodkowie byli długowieczni).   Za miesiąc kolejna porcja rocznic :)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Podsumowanie działalności genealogicznej. Anno Domini 2012

 Tak jak wspominałem rok temu (jak ten czas niemiłosiernie szybko upływa), podsumuję dobiegający końca rok 2012.

Zestawienie będzie podobne do zeszłorocznego, oczywiście tylko formą, bo danych przybyło i przybywa..
Chciałbym jednak zacząć od czegoś innego, a mianowicie od tego, ile trwał mój genealogiczne rok. 
Był on krótszy zaledwie o jeden dzień, ale z racji tego, że 2012r. był przestępny, to i tak było to 365 dni, a wszystko za sprawą  maila z USC z dnia 2 stycznia b.r. dotyczący odnalezienia aktu zgonu mojej prababci Salwiny.  Oficjalny koniec nastąpił dzisiaj, gdy dostałem ostatni w tym roku list - także z USC, ale w sprawie aktu pierwszego małżeństwa mojej innej prababci - Anny.   Akt jest o tyle ciekawy, że potwierdził moje wątpliwości, co do pokrewieństwa zawierających małżeństwo - dokładnie nie wiem, czy było to kuzynostwo, czy może jedno dla drugiego było ciotką lub wujkiem.

Do najważniejszych osiągnięć tego roku mogę zaliczyć:
  • odnalezienie i ruszenie linii mojej 3xprababci Magdaleny Szuper (Odnaleziona prapraprababcia), z którą "bojowałem" od kilku lat.   
  • ruszenie także linii Maryniczów - czterech nowych przodków, ale tylko jeden mający od urodzenia nazwisko Marynicz.  Najbardziej jednak cieszy fakt, że odnalazłem metrykę chrztu Andrzeja Marynicza (1849r.) jego ojca Jana (1818r.) i jego dziadka Wojciecha (1792r.). Tym samym dowiedziałem się, skąd tak naprawdę byli przodkowie, bo nie było tak, jak zakładałem (Narol).
  • rozpracowanie przodków mojego dziadka Józefa Młodawskiego, o których na początku roku miałem znikome dane (najwyżej do 3xpradziadków).  Dzisiaj mogę się pochwalić, że udało mi się cofnąć miejscami do początku XVIII wieku (gdzie księgi sięgają 1797 - chrzty i zgony).
  • próba poszukiwań wśród przodków mojej babci po mieczu nie była zbyt owocna, ale na pewno wiem więcej niż rok temu  -  wiem, kiedy mniej więcej zmarł mój prapradziadek Marcel Dąbrowski. Niestety ze względu na brak ksiąg, raczej nie uda mi się zdobyć metryki zgonu, co za tym idzie - poznanie danych rodziców lub miejsca urodzenia.  Z Sadzewiczami było podobnie, żadnego nowego przodka, ale "coś" tam ruszyło :)
  • od strony babci po kądzieli, to raczej "dopieszczanie" przodków i odnajdywanie mało potrzebnych metryk, chociaż kilku nowych przodków też odnalazłem


Na początku roku moje skromne drzewo  tylko 119 przodków.
Na dzień dzisiejszy liczba ta wynosi 218 przodków, czyli 99 nowych przodków, więc ten rok był bardziej owocny w przodków.

Najstarszym znanym z daty dziennej urodzeniem były narodziny mojej 5xprababci (29.12.1795r.) ,
dzisiaj jest to 6xprababcia  urodzona 28.12.1758r.

Najstarszym znanym z daty dziennej małżeństwem było małżeństwo moich 5xpradziadków (22.06.1800r.), a
dzisiaj jest to akt małżeństwa moich innych 5xpradziadków z 12.01.1777r.

Najstarszym znanym z daty dziennej zgonem była śmierć mojej 5xprababci (07.05.1815r.), a
dzisiaj jest to zgon mojej 6xpradziadka zmarłego 20.03.1773r.


Imiona moich przodków - pokoleniowo:
- rodzice -  Adam, Elżbieta,
- dziadkowie -  Adam, Irena, Józef, Irena,
- pradziadkowie - Franciszek, Rozalia, Witold, Salwina, Jan, Marianna, Marcin, Anna,
- 2xpradziadkowie - Andrzej, Maria, Tomasz, Zofia, Jan, Stefania, Marcel, Apolonia, Kazimierz, Ludwika, Franciszek, Marianna, Józef, Józefa, Paweł, Antonina,
- 3xpradziadkowie - Jan, Magdalena, Wojciech, Katarzyna, Andrzej, Katarzyna, Józef, Rozalia, Wincenty, Stanisława, Wincenty, Teresa, Wojciech, Marianna, Antoni, Marianna, Mikołaj, Franciszka, Wojciech, Marcjanna, Piotr, Marianna, Jan, Salomea, Kazimierz, Franciszka, Tomasz, Marianna,
- 4xpradziadkowie - Wojciech, Katarzyna, Jakub, Agnieszka, Maciej, Jadwiga, Jan, Maria, Jan, Wiktoria, Jakub, Anna, Piotr, Katarzyna, Michał, Katarzyna, Kazimierz, Teofila, Ignacy, Helena, Wojciech, Salomea, Jacek, Rozalia, Jan, Franciszka, Dominik, Marianna, Marcin, Agata, Benedykt, Małgorzata, Franciszek, Agnieszka, Filip, Klara, Jan, Katarzyna, Klemens, Tekla, Paweł , Elżbieta, Antoni, Elżbieta, Marcin, Marianna, Ignacy, Marianna,
- 5xpradziadkowie - Szymon, Marianna, Michał, Zofia, Marcin, Katarzyna, Jan, Regina, Tomasz, Maria, Maciej, Marianna, Błażej, Agnieszka, Jakub, Marianna, Jakub, Ewa, Marcin, Anna, Wojciech, Regina, Mikołaj, Katarzyna, Wawrzyniec, Barbara, Jakub, Katarzyna, Wojciech, Katarzyna, Adam, Agnieszka, Kazimierz, Małgorzata, Majcher, Dorota, Filip, Elżbieta, Wawrzyniec, Cecylia, Marcin, Marianna, Józef, Apolonia, Mateusz, Zuzanna, Bartłomiej, Agnieszka, Paweł, Regina, Stanisław, Marianna, Michał, Zofia, Józef, Helena, Jan, Katarzyna, Michał, Magdalena, Mikołaj, Marianna, Józef, Jadwiga, Kazimierz, Wiktoria,
- 6xpradziadkowie - Tomasz, Marianna, Maciej, Jadwiga, Błażej, Marianna, Błażej, Agnieszka, Wojciech, Jadwiga, Michał, Marianna, Michał, Barbara, Jakub, Dorota, Piotr, Regina, Jan, Agata, Aleksy, Katarzyna, Katarzyna, Wojciech, Dorota, Andrzej, Marianna, Józef, Agata, Roch, Ewa, Antoni, Wojciech, Marianna, Kazimierz, Jadwiga, Kazimierz, Marianna, Wawrzyniec, Elżbieta,
- 7xpradziadkowie - Michał, Katarzyna, Michał, Agnieszka, Jan, Jadwiga.

Najdłużej żyjącym praprzodkiem była Marianna Błońska (28.12.1758 - 18.01.1850) i takim sposobem moja praprababcia poznała swoją prababcię :)  Najkrócej żyjącym praprzodkiem była niewątpliwie moja prababcia - Rozalia Marynicz (z d. Gmiterek)  [13.12.1900 - 12.11.1926], zmarła w wyniku powikłań poporodowych  (ostatnie dziecko urodziła niecały miesiąc przed śmiercią).

Na koniec zostały podziękowania :)




Niestety nie potrafię wymienić wszystkich, a jeśli bym chciał, to ich odnalezienie trwało by baaardzo długo. Nie mniej jednak pragnę podziękować wszystkim, dzięki którym nie byłoby wielu moich przodków, informacji, bo na początku roku nie radziłem sobie z rosyjskim - dzisiaj jest już inaczej, potrafię odczytać daty i imiona i ewentualny stan cywilny (w przypadku małżeństw) - niby tak niewiele, ale wystarczy, by prowadzić poszukiwania na własną rękę w metrykach pisanych jakże piękną (często okropną) cyrylicą.


Podziękowania kieruję do WSZYSTKICH, którzy przyczynili się do rozwoju mojego drzewka.  Mam tu na myśli wszystkich pomagających, tłumaczących, pracowników Archiwów i Urzędów (nie tylko Stanu Cywilnego).


Może w kolejnym roku odnajdę jeszcze więcej przodków niż w tym?   Może to być bardzo trudne, ale trzeba postawić sobie wyzwanie i dążyć do celu !




Tym samym chciałbym się pochwalić, że wraz z jutrzejszym dniem, rozpocznę mini projekt.  Mianowice - pierwszego dnia każdego miesiąca na blogu ukazywać się będzie post pt. "Rocznice".  Będą one dotyczyły wydarzeń związanych z przodkami.  Takie coś będzie ukazywać się tylko w przyszłym - 2013r., bo bez sensu byłoby robić to samo rok w rok  -  przecież nie mam zamiaru Was zanudzać ;)

sobota, 29 grudnia 2012

Antoni, Jan i Kazimierz Marynicz - co ich łączy?

Łączy ich to, że byli braćmi, a także fakt, że o żadnym z nich nie wiem nic  -  tylko daty narodzin.   Metryk zgonów nie odnalazłem, co oznacza, że musieli gdzieś wybyć.  Tylko gdzie i kiedy?

Wszyscy trzej urodzeni w Narolu Wsi z  Andrzeja Marynicza i Marii Marek:
- Antoni, ur. 10 VI 1887r.,
- Jan, ur. 3 II 1890r.,
- Kazimierz, ur. 2 III 1893r.
Doskonale widać, że byli to trzej kolejno urodzeni bracia

Nie mając żadnej możliwości poszukiwań, wpisałem w wyszukiwarce Ancestry moje nazwisko (być może była to także moja ciekawość, ale i też efekt nudy).  Oczywiście były też rekordy z Polski. Nie pasujące jak NA RAZIE, bo nie chcąc się chwalić - jednego już udało mi się połączyć z moimi (patrz poprzedni post).

Byli także pasujący mi Jan i Kazimierz Maryniczowie, którzy przybyli z Polski, a wypłynęli z Hamburga.



Środkowy wpis dotyczy Kazimierza Marynicza pochodzącego z Podlesiny. Rok 1912.
Co prawda moi przodkowie (o tym nazwisku, które noszę ja) nie mieli z Podlesiną nic wspólnego, ale jak dotąd nie spotkałem się z innym zapisem - najwidoczniej musiało to być miejsce, skąd wiele osób wspólnie przemierzało aż do Hamburga, skąd trafiali do Stanów Zjednoczonych.

Młody Kazimierz nie chce być rolnikiem tak jak jego przodkowie kilka pokoleń wstecz. Postanowił więc wyruszyć za chlebem do USA.   Jednak tam najprawdopodobniej za wiele mu się nie udaje, bo po 7 latach od dotarcia na miejsce znany jest jako laborer, czyli nic innego jak pracownik / robotnik .
Jeśli dobrze odczytuję, to pracował on w  "The Maryland Motor Car Company":
Wycinek z "U.S. City Directories, 1821-1989" pochodzący z 1917r.

Kazimierz mieszkał w Cleveland w stanie Ohio pod adresem 3811 E 55th.  Można rzecz, że sporo już o nim wiem, ale Ancestry ma jeszcze jeden skan dla mnie, który dotyczy domniemanego brata pradziadka.
Mianowice jest to coś w rodzaju karty zgonu, w której to podane są ogólnikowe informacje:


Z tej karty, możemy odczytać, że zgłaszająca zgon Katarzyna Ślęzak  (może jego partnerka?)  wiedziała, że zmarły był Polakiem, ale nie znała danych rodziców ani miejsca urodzenia (daty także).  Podała, że Kazimierz był stanu wolnego (single).   Jednakże na kolana powala przyczyna zgonu :

"Gun shot wound in
abdomen, loop of intestine
 protruding".

 Co nie oznacza nic innego jak "Rana postrzałowa w brzuchu, wystająca pętla jelitowa" .
Nasuwa się jedno pytanie  -  czy Kazimierz popełnił samobójstwo?   Może został zabity, bo prowadził jakieś interesy i coś wymknęło się spod kontroli?   Na te pytania raczej już nie znajdę odpowiedzi - chyba, że istnieją jakieś zapiski, być może policja prowadziła śledztwo w tej sprawie?   
Na tym kończy się historia Kazimierza, zmarł bezpotomnie, co także przyczyniło się do zmniejszenia liczby osób noszących nazwisko Marynicz.


Pozostał jeszcze Jan, o którym najprawdopodobniej też coś wiem.  


Pierwszy przybył z miejscowości Berehy Górne, dzisiaj nieistniejąca miejscowość Brzegi Górne - lokalizowana w woj. podkarpackim, na południe od Narola.  Rok 1906.   Jan wpisany jest jako 18-latek.
Brak jakichkolwiek dodatkowych informacji, które mogłyby potwierdzić bądź zaprzeczyć moim teoriom  (wiek różni się o 2 lata) .

Skan powyżej dotyczy najprawdopodobniej tej samej osoby, bo wiek się zgadza, więc wydaje mi się, że to chyba nie mój Jan, ale jak to mawiają - "Nigdy nie mów nigdy"  ;)


O Antonim nic - nikt nic nie wie, nikt nic nie widział.    Chyba muszę obrać inny kierunek !


Na koniec jeszcze mały dodatek  - uzupełnienie postu o Maryniczach z Ukrainy i Białorusi.
Wpisałem dzisiaj na stronie straty.pl  moje nazwisko i znalazłem tam Stefana.. podali datę śmierci, a także imię ojca - Adam..  Mój dziadek miał tak na imię, ale Stefan mógłby być jego ojcem, więc muszę szukać dalej !

piątek, 28 grudnia 2012

Marcin Marynicz znaleziony!

Tak niewiele do szczęście potrzeba.   Dzisiaj post, jutro radość  - tak było w moim przypadku.  Znowu muszę zaznaczyć, że to dzięki pomocy Marty Czerwieniec, która to zupełnie bezinteresownie zapisała na dysku akt małżeństwa Marynicza, a później mi go przesłała. 
Co prawda nie jest to mój przodek,  a nawet nie znam dokładnego pokrewieństwa, to jest to radość niebywała.   Mam pewne przypuszczenia i tak jest na 90%, ale liczę na to, że uda mi się to potwierdzić metrykalnie.

Otóż mój 5xpradziadek Szymon Marynicz miał co najmniej dwie żony - Reginę i Mariannę.
Gdy w 1789r. zmarła Regina Marynicz (miała 42 lata), Szymon nie czekał zbyt długo, bo jeszcze w tym samym roku miał już kolejną żonę, a w marcu 1790r. pierwsze dziecko z drugą małżonką.

Znana mi jest tylko dwójka dzieci Szymona i Reginy, bo wcześniej nie ma ksiąg, a bez nich to tylko domysły  lub szczęśliwe zapisy w późniejszych księgach.   Skoro  Regina urodziła się ok. 1747r., to Szymon zapewne był od niej starszy lub niewiele młodszy, czyli w momencie ślubu z Marianną był po 40  (niestety nie mam tej metryki, ale mam potwierdzenie z parafii, że takowy jest).   Pierwsze dzieci tej pary mogły rodzić się jeszcze nawet przed 1770.

Z aktu małżeństwa zawartego w 1851r. we Lwowie, mogę odczytać, że 33-letni Marcin Marynicz był synem Wawrzyńca i Franciszki Ślepównej.   Pamiętałem, że w Lipiu był jeden Wawrzyniec Marynicz, ale ten miał żonę Rozalię Stupak.  Pierwsze ich dziecko urodziło się w Lipiu w 1798r., ostatnie mi znane w 1805r. tamże.
Brak kolejnych roczników pogłębia moją niewiedzę nt. ewentualnego drugiego ożenku Wawrzyńca i chrztu Marcina.

Mam nadzieję, że w momencie otrzymania skanów/kserokopii/fotokopii  ksiąg metrykalnych ze wsi Lipie za lata 1806-1820  rozwikłają się te problemy, a także dowiem się, co było z 4xprababcią Wiktorią Marynicz (może jej dziadkiem po mieczu był mój Szymon i dopadnie mnie ubytek przodków, przed którym do tej pory dzielnie się ukrywałem?)


A na deser skan aktu małżeństwa, o którym mowa :)