niedziela, 14 lipca 2013

Problem nieślubnych dzieci

       Każdy kiedyś natrafia na metryki dotyczące dzieci nieślubnych.  Mniej ważny, czy występuje on w akcie chrztu, ślubu, czy zgonu.  Chociaż przy tym pierwszym istnieje jeszcze szansa, że znajdziemy adnotację o przysposobieniu (uznaniu za swoje) dziecka.  Zjawisko to nie było również obce wśród rodzin szlacheckich, czy nawet królewskich.  Przykładem może być ostatni z Piastów - Kazimierz III Wielki, który miał co najmniej troje dzieci urodzonych poza małżeństwem.  Byli to Jan, Niemierz i Pełka.  Zostali oni nawet wzięci pod uwagę przez swego ojca w testamencie. Jednakże został on unieważniony przez siostrzeńca Kazimierza III Wielkiego - Ludwika Węgierskiego, który zresztą był jego następcą. 
     
     Temat nieślubnych dzieci nie był także obcy wśród rodzin mieszczańskich i chłopskich.  Oczywistym jest, że większość nieślubnych dzieci stanowiły te urodzone w biedniejszych rodzinach, bo przecież tych było więcej niż rodzin królewskich, czy szlacheckich.  Status dzieci urodzonych poza małżeństwem był bardzo różny. Najważniejszym czynnikiem był w/w status społeczny, ale oprócz niego ważne były kultura i religia. 

     W latach 1700-1799 w warszawskiej parafii pw. św. Krzyża ochrzczonych zostało wiele nieślubnych dzieci, bo w latach 1700-1749 stanowiły one aż 9,6% !  W latach 1750-1799 był ich już trochę mniej, bo 8,4%, chociaż nadal jest to dość duży odsetek.   (za "Rodzina w osiemnastowiecznej Warszawie" C. Kukli).

    Autor powyżej wspomnianej publikacji wspomina także o narodzinach nieślubnych dzieci w jednej ze świętokrzyskich parafii w ostatnim dwudziestoleciu XVII wieku. Wynosić miały one 8-8,5% wszystkich narodzin, więc liczba ta zbliżona była do dzieci nieślubnych ochrzczonych w parafii św. Krzyża w Warszawie w latach 1750-1799.  Sam zresztą przeglądając różne księgi metrykalne, natrafiam na chrzty dzieci urodzonych poza małżeństwem. 

     Poniższy schemat ukazuje przodków probanta Iksińskiego. Jego matka urodziła go będąc panną, czyli metrykalnego ojca brak.  Dlatego też brak go na poniższym mini wywodzie. Pokolenie dziadków to tylko dwie osoby, kiedy powinno ich być czworo.  Dalej, o ile żadne z dziadków nie urodziło się jako nieślubne dziecko, pradziadków powinno być czworo, czyli tylu, ilu przodków powinien mieć probant pokolenie niżej. W rzeczywistości miał normalną ilość przodków, ale przez brak ślubu rodziców probanta, nosił on nazwisko swojej matki, zaś ojciec mimo tego, że mógł być wszystkim znany, to pozostawał nieznany.  Jeśli zdarzenie miało miejsce kilka lat temu, to w miarę możliwości można jeszcze potwierdzić (lub nie) ewentualne ojcostwo.  A co jeśli zdarzenie miało miejsce 200, czy 300 lat temu?  Rodzice byli zwykłymi rolnikami i nic po nich nie zostało?   Jeśli ojciec nie miał więcej dzieci, a jego rodzina nam jest nieznana, to nie możemy już nic, ale jeśli znani są nam jego potomkowie, to istnieje szansa na ewentualne potwierdzenie :)

Poniżej kilka przykładów z ksiąg metrykalnych, które dotyczą dzieci z nieprawego łoża.

Akt chrztu Urszuli Borkowskiej, c. Marii.   Narol, Galicja
Kolumna Thori (pol. łoże) została podzielona na dwie - Legitimi (prawe) i Ilegitimi (nieprawe).  Ksiądz wpisał na szerokości tych dwóch "illeg", czyli skrót od ilegitimi, zaś w przypadku dzieci z prawego łoża stosował skrót "leg".


Akt chrztu Ignacego Lisowskiego, s. Ludwiki.  Odrowąż

Akt chrztu Stanisława Lisowskiego, s. Ludwiki.  Odrowąż

Dwie powyższe metryki dot. dwójki nieślubnych dzieci Ludwiki Lisowskiej.   Tak samo nazywała się moja praprababcia, która pasuje do tej, która wymieniona jest w metrykach, ale brak jakiegokolwiek potwierdzenia, więc mogę jedynie spekulować...   Pierwsza metryka dotyczy Ignacego, urodzonego 15.07.1863r. we wsi Szałas Nowy.  Zgłaszającymi byli :  Marianna Młodawska, akuszerka, lat 63 (moja prapraprababcia - przyszła teściowa Ludwiki Lisowskiej, ale czy tej?), Wojciech Młodawski, lat 70 (mój praprapradziadek, mąż w/w Marianny, akuszerki - teść Ludwiki Lisowskiej),  Wojciech Lisowski, lat 71  (zapewne jakaś rodzina Lisowskich).   Chrzestnymi Ignacego byli Mikołaj Lisowski, brat Ludwiki i Agnieszka Gumulska.   Matka dziecka - Ludwika Lisowska, panna miała 23 lata.  Moja praprababcia Ludwika była o rok młodsza.

Druga metryka - akt chrztu Stanisława Lisowskiego. Zgłaszającymi byli: Józefa Boruń, akuszerka, lat 40, Augustyn Boruń, lat 41 (Augustyn i Józefa to najprawdopodobniej małżonkowie, bo wiekowo pasują), a także Andrzej Lisowski, lat 40.  Chrzestnymi byli Karol Lisowski i Katarzyna Młodawska  (Karola na razie nie udało mi się dopasować, ale Katarzyna to prawdopodobnie siostra prapradziadka Kazimierza Młodawskiego, męża Ludwiki Lisowskiej).   Według aktu, Ludwika była stanu wolnego i miała 25 lat.

Moja praprababcia Ludwika Lisowska urodziła się w Szałasie Nowym w 1841r.

W latach 1830-1850 w Szałasie Nowym urodziły się trzy Ludwiki Lisowskie:

  1. Ludwika Lisowska, c. Wojciecha i Józefy, ur. 18.08.1847r.
  2. Ludwika Lisowska, c. Antoniego i Marianny, ur. 24.08.1841r.
  3. Ludwika Lisowska, c. Jacka i Małgorzaty, ur. 09.04.1837r.
Według metryk chrztów, Ludwika powinna urodzić się ok. 1840r., więc Ludwika nr 1 najbardziej nie pasuje.  Najbliższa wiekiem jest Ludwika nr 2, czyli ta moja.  Po 1865r. brak dzieci urodzonych z Ludwiki Lisowskiej, stanu wolnego.  Natomiast 25 października 1868r. w Szałasie Nowym rodzi się Karolina, córka Kazimierza Młodawskiego, lat 25 i Ludwiki Lisowskiej, lat 25.  W rzeczywistości oboje mieli po 27 lat.

Niestety nikt nie uznał Ignacego i Stanisława za swoich synów.  Zresztą Ignacy zmarł na krótko po narodzinach. Natomiast Stanisław wziął ślub w 1893r. pod nazwiskiem Lisowski.

Na tym jednak koniec, bo do 1947r. nie ma aktu zgonu Ludwiki Lisowskiej. Zresztą miałaby już około 107 lat, a w taki wiek trochę wątpię (chociaż może ...) .

Czy Ludwika Lisowska, matka Ignacego i Stanisława, urodzonych z nieślubnego związku to moja praprababcia?  Może ojcem Ignacego i Stanisława był ktoś inny niż mój prapradziadek Kazimierz Młodawski i po prostu nie uznał Stanisława za swojego, bo był świadom, że to nie jego dziecko.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Aktualnie jestem w trakcie indeksowania zgonów z parafii Odrowąż (mam już ponad sto lat 1845-1947) i chrzty, małżeństwa i zgony z Szadku (tutaj jeszcze początek, ale niedługo powinno ruszyć :)

W kolejnym poście (już na dniach!) napiszę o sprawach spadkowych po moich praprapradziadkach - Wojciechu i Mariannie Młodawskich, a także po praprapradziadku Wojciechu Kselu.

piątek, 5 lipca 2013

Lipiec - rocznie z życia przodków

W tym miesiącu lekkie opóźnienie, ale ten czas tak szybko płynie, aż zapomniałem, że to już początek kolejnego miesiąca.

1 lipca 1827r. - śmierć 4xpradziadka Wojciecha Marynicza, mającego 35 lat,
3 lipca 1821r. - śmierć 6xpradziadka Wojciecha Skowronka, mającego 70 lat,
7 lipca 1813r. - śmierć 5xpradziadka Michała Błońskiego, mającego 71 lat,
12 lipca 1832r. - narodziny 4xpradziadka Jakuba Kuśmirczaka,
15 lipca 1855r. - śmierć 5xprababci Magdaleny Miczugi, mającej 58 lat,
23 lipca 1849r. - śmierć 4xprababci Elżbiety Kubiak, mającej 46 lat,
23 lipca 1855r. - śmierć 4xprababci Franciszki Lisowskiej, mającej 63 lata,
25 lipca 1868r. - śmierć 4xprababci Marianny Nastarowicz, mającej 56 lat,
28 lipca 1795r. - narodziny 4xprababci Klary Błońskiej, zd. Sidor,
28 lipca 1860r. - ślub 3xpradziadków - Kazimierza Kubiaka i Franciszki Miczugi.


W lipcu bardzo skromnie.  Większość stanowią zgony (co już mnie nie dziwi), zaledwie dwóch przodków urodziło się w lipcu, a tylko jedna para wzięła ślub.  Sierpień też raczej nie będzie "obfity" w urodzenia, małżeństwa i zgony, ale myślę, że jesienne miesiące przyniosą więcej zdarzeń z życia przodków :)

środa, 19 czerwca 2013

Analiza chrztów w parafii Szadek za rok 1845r.

   Dzisiejszy post poświęcony będzie parafii Szadek, skąd wywodzą się moi przodkowie, a dokładniej antenaci Prababci. Była to Anna z Kubiaków primo voto Zając secundo voto Rożniata.  Od jakiegoś czasu wiem, że Prababcia była spokrewniona ze swoim pierwszym mężem (oczywiście nikt mi tego nie powiedział - musiałem sam do tego dojść. W dodatku w akcie ślubu nie było żadnej informacji, chociaż to nie jest wcale dziwne, bo dopiero prababcia prababci była z Zająców.  Jednak o tej historii i pokrewieństwie napiszę w innym poście.  Prababcia Anna urodziła się w Borkach Prusinowskich, ochrzczona w szadkowskim kościele parafialnym. O ile jej rodzice też zostali ochrzczeni w tej parafii, o tyle już z pokolenia dziadków, tylko troje.  Pradziadków nawet nie połowa :)   

   Metryki z par. Szadek przeglądałem już wiele razy (zawsze na mikrofilmach sprowadzanych do AP w Zielonej Górze lub w Gorzowie Wielkopolskim), jednak zawsze coś się przeoczało - a to przez czas (raczej jego brak), a to przez niewiedzę (np. o nazwiskach przodków pokolenie wyżej, którzy byli mi jeszcze nieznani).  Dlatego też bardzo się ucieszyłem, kiedy w internecie pojawiły się zdjęcia ksiąg chrztów, małżeństw i zgonów z Szadku za lata 1878-1911.  Nie dość, że mogłem przejrzeć to, czego nie ma na mikrofilmach, to w dodatku wszystko spokojnie, w domu, przed monitorem. W większej mierze były to metryki zgonów praprzodków, a także zapisy dotyczące bocznych linii.  Jednak po jakimś czasie, nie było już tam zbytnio co szukać, bo wszystko przeczesałem ;)   Oczywiście, będąc nadal zainteresowanym zdjęciami ksiąg z zasobu łódzkiego AP, zaglądałem co jakiś czas do tematu na jednym z for genealogicznych i całkiem niedawno bardzo ucieszył mnie jeden z nowych postów.  Otóż koordynatorka projektu, Pani Eliza napisała, aby osoby zainteresowane indeksacją chrztów, małżeństw i zgonów z par. Szadek zgłosiły się pod wskazany adres email.  Tak też zrobiłem i już po kilku dniach mogłem zabrać się do indeksowania. 

  Na pierwszy ogień poszedł rocznik 1845, a dokładniej chrzty, których zestawienie zamieszczam poniżej.

  W rzeczonym 1845r. ochrzczonych zostało 204 dzieci. Udowadnia to, że parafia Szadek była średnia pod względem ilości wiernych. 
Jak widać, dzieci płci męskiej było więcej, bo aż 114. Dziewczynek było 90, więc różnica to 24. Niby nie dużo, a jednak chłopcy górą ;)
  Dzieci te na chrzcie świętym otrzymały 66 różnych imion, co w przeliczeniu na dzieci, daje około troje o takim samym imieniu, jednak mija się to z prawdą.  Aż trzydzieścioro dzieci otrzymało imię, które było "unikalne" w tym roczniku i żadne się nie powtórzyło, resztę ukazuje poniższy schemat: 
  •  imiona dzieci płci męskiej

  • imiona dzieci płci żeńskiej


Nie uwzględniając płci, najczęściej nadawanymi imionami były: 
  1. Marianna  ~9,8%
  2. Antoni  ~6,9%
  3. Józef i Józefa po ~5,4% każde 
Jedenaścioro dzieci otrzymało przy chrzcie więcej niż jedno imię - dziewięcioro po dwa imiona, zaś dwoje dzieci po trzy.  Byli to Konstancja Edwarda Wanda Szeligowska i Alfons Józef Arkadiusz Cielecki. 

Jak powszechnie wiadomo, do parafii należeli nie tylko mieszkańcy miejscowości, gdzie znajdowała się świątynia.  Była to też ludność z okolicznych miejscowości (oczywiście było to wcześniej ustalane przez odpowiednie osoby). W parafii Szadek w 1845r. ochrzczono dzieci urodzone w miejscowościach:  Bobownia, Dziadkowice, Górna Wola, Juliów, Karczówek, Kobyla (miejska), Kolonia Wilczyńska, Kotliny/Kotlinki, Kromolin, Ogrodzin, Piaski, Prusinowice, Przatów, Rzepiszew, Sykucin, Suchoczasy, Szadek (wraz z Probostwem i Starostwem), Szadkowice, Tarnówka, Wielka Wieś, Wilamów i Wólka Przatowska.   Równe 25% chrztów dotyczą dzieci urodzonych w Szadku (+ Probostwo Szadek i Probostwo Szadek), kolejne miejsce zajmują Prusinowice (nota bene wieś moich przodków) .

Na koniec o dzieciach z nieprawego łoża, czyli takich, które urodziły się z nieślubnego związku. 
W 1845r. w szadkowskiej parafii miały miejsce cztery lub pięć takich chrztów.  Cztery są pewne na 100%, a ten ostatni, oceńcie sami (wycinek aktu poniżej). 


sobota, 1 czerwca 2013

Czerwcowe rocznice

Właśnie uświadomiłem sobie, że mam za sobą połowę postów "rocznicowych".  Czas płynie nieubłaganie.  Niedawno obchodziliśmy Dzień Mamy, a dzisiaj jest Dzień Dziecka :)  Na blogu na razie mały zastój, ale obiecuję to nadrobić już niedługo!  W szkole ostatnie chwile przed wystawieniem ocen, więc wielu nauczycieli uświadamia sobie, że trzeba jeszcze zrobić sprawdzian.  Mnie jednak bardziej cieszą zbliżające się wakacje - więcej czasu na przodków, a może nawet jakąś podróż ich śladami (mam trochę planów, ale czas pokaże, co z nich wyjdzie).  Wracając jednak do wydarzeń z czerwca, które dotyczyły bezpośrednio moich przodków.


9 czerwca 1816r. - śmierć 6xprababci Elżbiety Klimczak, mającej 51 lat,
10 czerwca 1787r. - śmierć 6xpradziadka Andrzeja Sidora, mającego 50 lat,
10 czerwca 1821r. - narodziny 4xpradziadka Antoniego Miczugi,
12 czerwca 1830r. - śmierć 6xprababci Jadwigi Skowronek, mającej 73 lata,
15 czerwca 1816r. - narodziny 3xpradziadka Antoniego Lisowskiego, 
16 czerwca 1855r. - śmierć 3xpradziadka Antoniego Lisowskiego, mającego 38 lat,
20 czerwca 1835r. - śmierć 5xpradziadka Józefa Kubiaka, mającego 68 lat,
23 czerwca 1783r. - narodziny  4xprababci Małgorzaty Tracz, 
22 czerwca 1800r. - ślub 5xpradziadków - Jana Kołodziejaka i Katarzyny Okrasy,
25 czerwca 1877r. - narodziny prababci Marianny Boruń,
26 czerwca 1901r. - śmierć 3xprababci Teresy Suchodolskiej, mającej 49 lat,
27 czerwca 1903r. - śmierć prapradziadka Kazimierza Młodawskiego, mającego 62 lata,
28 czerwca 1802r. - narodziny 3xprababci Marianny Olamki, 
29 czerwca 1783r. - śmierć 7xpradziadka Michała Baraniaka, mającego 60 lat, 
29 czerwca 1820r. - śmierć 5xpradziadka Filipa Szcześniaka, mającego 82 lata.




czwartek, 2 maja 2013

Rocznice - miesiąc maj

Miesiąc maj jest powszechnie kojarzony z czasami matur, czyli kwitnięciem kasztanów :)
Nie są to jedyne skojarzenia, bo to właśnie maj już jest przedsmakiem lata, niekiedy wręcz gorące dni, które są coraz dłuższe..
I moich przodków nie opuścił maj.. Towarzyszył im podczas wszelkich wydarzeń - od narodzin i chrztów przez ślub, aż do zgonów i pogrzebów..

2 maj 1903r. - śmierć 3xprababci Franciszki Kubiak, mającej 59 lat,
3 maj 1945r. - śmierć pradziadka Marcina Rożniaty,
4 maj 1851r. - śmierć 5xprababci Agnieszki Bujary, mającej 70 lat,
5 maj 1830r. - śmierć 5xprababci Heleny Kubiak, mającej 53 lata,
12 maj 1862r. - śmierć 4 pradziadka Jana Bujary, mającego 53 lata,
16 maj 1807r. -śmierć 4xpradziadka Jana Rożniaty, mającego 40 lat,
17 maj 1933r. - śmierć 2xpradziadka Jana Sadzewicza, mającego 61 lat,
18 maj 1807r. - śmierć 4xprababci Katarzyny Rożniata, mającej 36 lat,
20 maj 1833r. - ślub 4xpradziadków - Piotra Borkowskiego  i Katarzyny Kogut,
22 maj 1826r. - śmierć 4xprababci Agaty Boruń, mającej 49 lat,
23 maj 1790r. - narodziny 4xpradziadka Filipa Błońskiego,
23 maj 1964r. - śmierć pradziadka Franciszka Marynicz,
27 maj 1803r. - narodziny 3xprababci Marianny Boruń, 
29 maj 1866r. - narodziny 2xpradziadka Pawła Kubiaka, 
30 maj 1822r. - narodziny 3xprababci Magdaleny Szuper.

Jak widać, maj nie był jakoś szczególnie "urodzajny" w wydarzenia dot. moich przodków, ale troche tego jest.  W maju w 1807r. miała miejsce wielka tragedia w rodzinie.  W ciągu zaledwie dwóch dni zmarło dwoje rodziców mojego praprapradziadka Piotra Rożniaty - Jan i Katarzyna.  Został najprawdopodobniej oddany komuś na wychowanie i ostatecznie przeniósł się w okolice Uniejowa, gdzie założył rodzine i zmarł..

niedziela, 28 kwietnia 2013

Najmłodsza wdowa w historii [rodziny]

W każdej rodzinie kiedyś nastaje taki czas, że jedno z małżonków zostaje wdową lub wdowcem. Dość często są to osoby starsze, ale zdarzają się przypadki, gdy jedno z małżonków umiera młodo (choroba, powikłania poporodowe, czy jakiś wypadek).
Dzisiejszy post poświęcony będzie Zofii Boruniowej /Boruń/, urodzonej 22 kwietnia 1865r. we wsi Szałas Nowy jako córka Gustawa (Augustyna) Borunia i Józefy z Lisowskich. Była ona ósmym z dziewięciorga dzieci tej pary (na dzień dzisiejszy znanych).   Ojciec Zofii - Gustaw/Augustyn był starszym o 13 lat bratem mojego prapradziadka Franciszka Borunia (1839-1909).  Jej matka też zapewne jest spokrewniona z moimi Lisowskimi z Szałasu Nowego (tak jak jej ojciec, bo matka urodzona w innej wsi).   Zofia była kuzynką pierwszego stopnia dla mojej prababci Marianny Młodawskiej (zd. Boruń) - między nimi było 12 lat różnicy.


Rodzina liczna, więc niczym dziwnym nie jest, że rodzice chcą wydać jak najszybciej swoją córkę za mąż, aby nie była na ich utrzymaniu. Zofia nie musiała długo czekać na męża. Rodzice znaleźli jej starszego o 19 i pół roku męża!  Sama Zofia miała zaledwie 15 lat i 10 miesięcy.

Czym zaimponował 35-letni kawaler rodzicom małoletniej Zofii?  Może miał spore gospodarstwo?  Tą tajemnicę zapewne Gustaw i Józefa Boruniowie zabrali do grobu.. Zofia zapewne zaraz po tym zamieszkała na gospodarstwie swojego męża.  Jednak, to co się stało 12 dni po zawarciu małżeństwa, było najgorszym koszmarem.  Nagle umiera 35 letni Stanisław Karczmarczyk !  Może chorował od dawna i rodzice Zofii zauważywszy to zaplanowali rękę swojej córki, będąc świadom, że przyszły mąż, stary kawaler długo nie pożyje i tak się stało..   Zofia została najmłodszą wdową (jak dotąd) w historii znanej mi rodziny..  Miała wówczas 15 lat 10 miesięcy i 12 dni  (ja mam trochę ponad 17 i pół roku, a jestem kawalerem, a ona była młodsza o prawie dwa lata i została wdową?  Okropne!).


Zgon Stanisława Karczmarzyka zgłosili dwaj bracia mojej praprababci Ludwiki Młodawskiej (zd. Lisowskiej) - Mikołaj (1836-1902) i Ignacy (1851-1925) Lisowscy.
18 stycznia 1882r. żenił się 26-letni brat Zofii - Jacek Boruń.  Jego wybranką okazała się 22-letnia Florentyna Socha, córka Pawła i Józefy.   Prawdopodobnie właśnie wtedy Zofia poznała bliżej brata swojej bratowej - Jacka.  Zrodziła się miłość, która zwieńczona została zawarciem związku małżeńskiego w dniu 18 czerwca 1882r.


Para przeżyła razem blisko 27 lat. Jacek Socha zmarł 9 kwietnia 1909 r. w Lutej przeżywszy 52 lata. Zofia wdową była przez blisko cztery dekady i zmarła w powojennej Polsce, 31 marca 1947 r. w wieku 81 lat. Doczekali się dziewięciorga dzieci, pięciu synów: Franciszka, Antoniego, Jana, Pawła, Jana II oraz czterech córek: Genowefy, Marianny, Barbary i Bronisławy. 


Na tym koniec tego postu.  22 kwietnia b.r. (w 148. rocznicę urodzin Zofii z dzisiejszej notki - ciekawy zbieg okoliczności)  otrzymałem maila, że wyniki testów DNA są już dostępne na stronie www.familytreedna.com .  I własnie o tym będzie następny post na blogu (postaram się dodać go w ostatni dzień kwietnia, czyli już za dwa dni ).   Co do nowości w moim drzewie, to udało mi się ustalić datę ślubu moich praprapradziadków Jana Kuźnika i Salomei Czyżykowskiej.  On był 28-letnim wdowcem urodzonym w Czepowie Dolnym (par. Wielenin) jako syn Tomasza i Agnieszki. Co ciekawe - udalo mi się odnaleźć akt ślubu jego rodziców pod nazwiskiem Jaśkiewicz!!  Rok 1796r., parafia Uniejów.  Pod tym samym nazwiskiem umiera praprapraprababcia Agnieszka Jaśkiewicz de domo Górka. Otrzymałem kserokopię aktu zgonu praprababci Józefy Rożniata, a obecnie czekam na odpowiedź z USC w sprawie aktów zgonów prapradziadków Kubiaków i prapraprababci Kuźnickiej :)

środa, 3 kwietnia 2013

Potencjalni przodkowie

Wielu genealogów na swej drodze trafia na mur, który stanowi barierę nie do przejścia - czasem jest to dziura metrykalna, np. pod koniec XVIII wieku, gdy księgi sięgają początków XVII wieku, ale najczęstszym przypadkiem jest po prostu brak ksiąg - wtedy właśnie sięgamy do tzw. źródeł pozametrykalnych (zależnie od statusu społecznego naszych przodków).  Bywają również przypadki, gdy przodkowie zmieniają nazwisko.
Pół biedy, gdy trwa to dłużej i zapisywani są przy zastosowaniu m.in. vel, czy alias.  Wtedy nie mamy problemu, bo możemy wychwycić, kiedy pisani byli jednym nazwiskiem, kiedy już drugim, a także w jakich latach używano dwóch nazwisk naraz.  Gorzej jest, kiedy zmiana następuje nagle - tutaj pomóc nam mogą jedynie dane dodatkowe (np. numer domu, rzadko występujące imiona, etc.), ale co zrobić, gdy takie coś pojawia się nam w księgach, gdzie poza imieniem dziecka, danymi rodziców i chrzestnych?
Mamy dwie możliwości - albo szukać rozwiązania w księgach późniejszych (np. małżeństwo, chrzest dziecka lub zgon).  Jednak nie zawsze jest to możliwe, bo przecież takie coś jest możliwe, gdy nasz przodek żył "odpowiednią" ilość lat i załapał się na takie księgi..


W moich poszukiwaniach trafiłem na takich przodków, więc nazywam ich potencjalnymi i na razie traktuję ich z dystansem - nie wpisuję ich do drzewa.  Z tym, że u mnie dochodzi jeszcze fakt, że wszystko to dzieje się w różnych miejscowościach, ale w jednej parafii.  Zacznę od początku..
W 1840r. w rodzinie Jana Kuźnika i Salomei z Czyżyków pojawia się dziecko. Kolejne, bo już ósme.  Rodzice byli w średnim wieku - ojciec miał 42 lata, zaś matka 36.    Mijają lata, a młoda panienka musi znaleźć sobie męża (lub na odwrót). Tak też, we wrześniu 1857r., 17-letnia Józefa wychodzi za starszego o 3 lata Józefa Rożniatę.  W momencie ślubu, jego rodzice już nie żyli, zaś jej - zamieszkiwali na gospodarstwie w Białej Górce.  Takim tropem udało się znaleźć metryki zgonów obojga rodziców w kolejno 1866 i 1868r.   Salomea Kuźnik zapisana została jako córka zmarłych Wawrzyńca i Domiceli - tutaj się trochę ucieszyłem, bo imię matki nie jest jakoś szczególnie popularne. W akcie wpisana także została miejscowość urodzenia i nie należała ona do par. Wilamów, jak wcześniej myślałem.  Co ciekawe - wychodzi na to, że 3xpradziadek był z parafii Wielenin,  3xprababcia z parafii Uniejów, a wszystkie dzieci ochrzczone w kościele parafialnym w Wilamowie :)
Należy także wspomnieć, że Jan i Salomea Kuźnikowie byli zapisywanie bardzo różnie.
Jan był Kuźnikiem, a także Jaśkiewiczem, zaś Salomea była Czyżową, Czyżykowską, Jerzykowską, a także Kowalówną!!  Jaki to ma związek z jej rodziną?  Najpierw myślałem, że może chodziło o to, że jej ojciec zajmował się kowalstwem - może po części prawda, ale czytajcie dalej, a dowiecie się,  co jest na rzeczy !

Powracają do Salomei - urodziła się ona na początku XIX wieku we wsi Skotniki, ale jak dotąd nie zdobyłem aktu chrztu.  Zaciekawiła mnie jednak sam parafia i moje poszukiwania były po części udane.
Wszystko pięknie, ładnie - znajduję starszą siostrę 3xprababci Salomei Czyżykowej - Bogumiłę - urodzoną w Orzeszkowie (sąsiedztwo ze wsią Skotniki)  w  styczniu 1790r.  Księgi znajdują się we Włocławku, więc poszukiwania są dość trudne.  Wcześniej nie było urodzeń na nazwisko Czyżyk/owski, a nawet nie było dzieci Wawrzyńca i Domiceli, więc zdałem sobie sprawę, że Bogumiła była pierwszym dzieckiem moich 4xpradziadków, ale przecież skoro była to pierworodna, to ślub musieli wziąć ślub na krótko przed tym .  Zero śladu po Czyżykowskich, a tu z pomocą przychodzi sprawdzenie wcześniejszego rocznika pod względem zawartych małżeństw. W lutym 1789r. ślub biorą Wawrzyniec Kowalczyk i Domicella, panna. Łatwo obliczyć, że było to na 11 miesięcy przed narodzinami pierwszego dziecka, a więc mam rozwiązanie dwóch zagadek !  Ślub 4xpradziadków, a także skąd w akcie chrztu jednego z dzieci 3xpradziadków, matka została zapisana jako Kowalówna :)



Jednak to nie koniec historii - zaciekawiła mnie ta rodzina, więc normalną czynnością było sprawdzenie chrztu jakiejkolwiek Domicelli ochrzczonej w parafii Uniejów - znalazłem dwie:
 
Rok 1763
 Na dole widnieje napis "mortua", czyli "zmarła".  Charakter pisma jakby inny, a także trochę inny atrament (widoczna różnica czasu między tymi zapisami). 
Rok 1769
 Dziesięć lat później w Spicimierzu umiera Domicela.  Brak nazwiska utrudnia identyfikację, jednak ze względu na ilość chrztów na to imię (dwa) można stwierdzić, że zmarła Domicela nosiła nazwisko Ciszewska i była córką Antoniego i Doroty.
Rok 1779


Przedostatni akt dotyczy domniemanej /potencjalnej/ praprapraprababci.  Urodzona dnia 4 maja 1769r. jako córka Ludwika Leśniewicza, młynarza i Bogumiły otrzymuje imię Domicela.  Była ona szóstym dzieckiem tej pary. Po niej urodziło się jeszcze pięcioro, więc ogółem Ludwik i Bogumiła mieli jedenaścioro dzieci.  Wraz z narodzinami ostatniego dziecka (1782r.) brak jakiegokolwiek aktu na to nazwisko (chrztu, małżeństwa, czy zgonu).   Ciekawy jednak jest akt małżeństwa z 5 sierpnia 1782r. (na pięć dni przed narodzinami ostatniego dziecka Ludwika i Bogumiły).  Za mąż wychodzi niejaka Bibianna Leśniewiczowa, c. Ludwika. Sęk w tym, że takiej osoby nie ma wśród dzieci moich domniemanych 5xpradziadków.  Pierwszym dzieckiem była Marianna Balbina - może stąd wyszło jakieś połączenie i powstała Bibianna?  Kolejna była Julianna, więc to raczej nie pasuje.  Kolejna trójka to byli synowie, zaś następna Domicela, która miałaby dopiero 13 lat, więc stawiam, że akt dotyczy 21-letniej Marianny Balbiny.

Akt ślubu Franciszka Grabickiego z Bibianną Leśniewicz, c. Ludwika
Jak już wspomniałem - 10.08.1782r. to ostania znana data dotycząca młynarskiej rodziny Leśniewiczów.  Może z jakiegoś powodu musieli opuścić młyn i przenieśli się do wsi Skotniki lub Orzeszków, gdzie w 1789r. ich średnia córka Domicela wyszła za mąż za Wawrzyńca Kowalczyka, a później byli już Czyżykowskimi ?  Bardzo bym chciał,aby ta wersja okazała się prawdziwą.  Jednak, aby tego dowieść. Najpierw muszę znaleźć akt ślubu 3xpradziadków - Jana Kuźnika vel Jaśkiewicza z Salomeą Czyżykowską vel Kowalówną.  Z niego dowiedzieć się, gdzie urodziła się panna młoda, a także czy rodzice jeszcze żyją.  Następnie sprawdzić akt chrztu Salomei i metryki zgonów jej rodziców, które mam nadzieję - wiele rozjaśnią.