piątek, 17 sierpnia 2012

Odnaleziona prapraprababcia...

W ostatnim poście pisałem, że jestem na tropie mojej prapraprababci - Magdaleny Szuper.
Miałem tylko dwie możliwości (choć w rzeczywistości mogło się okazać, że akurat moja Magdalena pochodzi z innej parafii) - jedna urodzona w 1812, a druga w 1822.
Stawiałem oczywiście na tą drugą i co się okazało ?!   TAK - TO ONA !!
Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszyłem, choć nadal jeszcze trochę emocji pozostało :)

Jak do tego doszedłem?  Przez akt chrztu jej syna - Michała..
Był to jeden z nielicznych wówczas Maryniczów, ale nie było dane mu długo cieszyć się życiem.
Urodzony 22 września 1852r. Michał, umiera 24 października 1857r.
Skoro w 1852r. Magdalena jeszcze żyła, a w 1856r. jej mąż miał już drugą żonę, to jestem b. blisko odnalezienia aktu zgonu Magdaleny - ale czy na pewno ?
Mikrofilmy są dostępne tylko w FHC (Family History Center) lub na miejscu - w Archiwum Państwowym w Przemyślu, ale z tym zgonem nie śpieszy mi się za bardzo, bo oprócz dokładnej daty zgonu - nic nowego nie wniesie do drzewa, ale inaczej jest z aktem małżeństwa Jana Marynicza z Magdaleną Szuper.

Nie zawsze wszystko jest na moją korzyść - tak jak i teraz. Okazało się, że Jan Marynicz nie pochodzi z Jędrzejówki, ani nikt z jego rodzeństwa. Mam jednak nadzieję, że akt małżeństwa będzie zawierał nazwę miejscowości, z której pochodził Jan.

Jan na pewno miał siostrę Marię, która pojawiła się w Narolu jako 50-letnia wdowa, kiedy to zawarła związek małżeński z młodszym od siebie o 12 lat kawalerem - Mikołajem Buńkiem.

Dziwne jest to, że dwójka rodzeństwa - Jan i Maria mimo tego, że pochodzili z innej parafii, to śluby (trzeba dodać, że właśnie te ponowne tylko) zawierają w Narolu, rodzina Jana mieszka jednak poza Narolem, a Maria umiera w Narolu, choć w przypadku małżeństwa jak i zgonu nie ma wpisanych nr domów - czyżby obrzeża Narola, które niegdyś należały po inną parafię?


 Po 7 miesiącach i 2 dniach małżeństwa - na cholerę umiera Maria Buńko.  Nie wiem, czy to przez tą chorobę, ale udało jej się odmłodzić o 8 lat. Zapewne umiera bezpotomnie (chyba, że dzieci z poprzedniego małżeństwa).

Dlaczego o tym piszę?  Bo niewyjaśniony zostaje fakt, czemu Mikołaj Buńko bardzo szybko żeni się ponownie?  Biorąc w tym samym roku ślub z Marią Maryniczową był kawalerem.  Czyżby pod opiekę wziął dzieci Marii?  Pytanie, na które raczej odpowiedzi nie poznam, bo nie znam nazwiska Marii z poprzedniego małżeństwa..




 ◊               ◊               ◊               ◊               ◊               ◊               ◊            
                        



Skoro Magdalena rodzi się w 1822, to ślub mogła już wziąć w 1837r. i jeśli tak by było, to mój prapradziadek Andrzej Marynicz mógł mieć naprawdę sporo rodzeństwa i możliwe, że wyjaśniłoby się sporo zagadek dot. tej rodziny.

Jednak najbardziej zależy mi na informacji - gdzie urodził się Jan Marynicz.


Tak wygląda teraz wywód przodków Magdaleny Szuper, o której nie tak dawno nie wiedziałem nic :)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Czyżby odnalazła się moja Magdalena?!

Dzisiaj otrzymałem zdjęcia wielu stron księgi ochrzczony ze wsi Jędrzejówka (parafia Lipsko), a dokładniej lata 1785-1830, kolejne dostanę w dość bliskiej przyszłości, ale kiedy dokładniej? Nie wiem, ale nie pozostaje mi nic, tylko cieszyć się z tego co mam i czekać pokornie na resztę, a będzie tego ogółem aż 86 lat.

Liber Natorum  pagus Jędrzejówka 1785-1871
par Lipsko



Jędrzejówka znajduje się w kręgu interesujących mnie miejscowości tylko ze względu na akt drugiego małżeństwa mojego praprapradziadka, w którym jest napisane, że był rolnikiem z Jędrzejówki, ale jak to w łacińskich metrykach było - nie wpisywano miejsca urodzenia, a miejsce ostatniego zamieszkania, co potwierdziły metryki, w których jestem posiadaniu :)

Niestety mikrofilmy ksiąg są tylko u mormonów, bo AP Przemyśl ma zmikrofilmowaną tylko jedną z 1777-1779, więc co mi po trzech latach, skoro między nimi mam lukę prawie 75 letnią?

Skoro wg aktu małżeństwa prapradziadka urodził się w 1849, to zapewne przy następnej partii otrzymam także akt chrztu Andrzeja Marynicza.

Zaskoczeniem dla mnie ogromnym był fakt, że nie znalazłem ani jednego Marynicza!!   W takim razie, gdzie ich szukać ?!  W sumie, to ja mam tylko jedną z wielu wsi, które należały do parafii Lipsko, a raczej będzie problem z uzyskaniem reszty. Zostaje osobista wizyta w AP lub na parafii albo oczywiście sprowadzenie mikrofilmów mormońskich i przejrzeć samemu.

Wracając do sprawy Magdaleny Szuper..  W XVIII wieku nie ma zbyt dużo Szuperów, choć wraz z końcem stulecia jest ich coraz więcej, aż w końcu "przejmują" parafię. Szukać Magdaleny zacząłem od końca, czyli od 1830, a pierwsza pojawiła się dopiero 30 maja 1822r. i to właśnie jest mój typ, tym bardziej, że wg aktu drugiego małżeństwa Jana Marynicza miał on się urodzić ok. 1818, więc akurat taka dopuszczalna różnica.

Magdalena, córka Jakuba Szupera i Agnieszki Janys (córki Jana i Reginy), dom #84

Skoro w 1822 już funkcjonowała forma zapisu dziadków narodzonego dziecka (raczej tylko przy matkach), to spodziewam się, że ok. 1849 też nadal tak było i będą podani rodzice Magdaleny..
Jako ciekawostkę dodam, że siostra Magdaleny - Katarzyna urodziła się w domu nr 84, ale jej dwaj bracia (Marcin ur. 1817 i Andrzej ur. 1813) urodzili się w domu nr 97 !!

W domu #101 mieszkał Jan Marynicz po śmierci Magdaleny, a w domu #97 urodzili się bracia Magdaleny Szuper.


Kolejna Magdalena rodzi się 10 lat i 2 dni wcześniej, bo 28 maja 1812r. jako córka Michała Szupera i Rozalii Malinowskiej. Ta Magdalena wydaje się być trochę za stara na mojego Jana Marynicza, ale kto wie?  Może była wdową?

Magdalena Szuper, córka Michała i Rozalii, dom #84
Jak widać - Magdalena urodziła się w domu nr 84, więc nie dość, że 6 domów dalej, to na dodatek po przeciwnej stronie ulicy.

Ostatnia Magdalena jaką znalazłem, to ta urodzona 21 czerwca 1795r. Nic więcej nie piszę, bo nie słyszałem o naturalnych 54-letnich matkach.

To na razie na tyle - pozostaje tylko czekać na metryki z lat 40. i 50. XIX wieku.

środa, 8 sierpnia 2012

Nowości genealogiczne ..

Dawno nie pisałem, ale zdążyłem być u Babci, a także u Cioci, a także w Archiwum :)
Niestety AP w Gorzowie Wielkopolskim ma wakacyjną przerwę przez cały sierpień, co nie pozwoliło mi
zostawić zamówienia na mikrofilmy, które zamierzam zamówić z AP Łódź (Warta i Zadzim).
Dopiero na początku września będę mógł zamówić i przejrzeć w okolicach października.

Pojawiło się kilku nowych przodków, co daje kilka nowych problemów .
Jednym z nich, jak się okazuje jest moja prapraprababcia Rozalia Borkowska (z domu Banaś).
zmarła 1 lutego 1915r. w Narolu Wsi, gdzie także się urodziła, a także rodziła wszystkie dzieci.

W akcie zgonu jej wiek jest podany jako 70 lub 79, bo dla Pani urzędniczki trudno to rozróżni, ale nie dziwię się, bo często są to takie bazgroły :D

Wg aktu małżeństwa Rozalii ze swoim mężem Józefem Borkowskim z roku 1863, miała ona wtedy 19 lat, więc ur. 1844. Aktu nie ma, więc musiała urodzić się w 1843, bo mam księgi z ościennych lat (1842, 1844), a tam aktu nie ma. Ślub wzięli 20 stycznia, więc Rozalia była jeszcze zapewne przed 20. urodzinami.
Skoro urodziła się w 1843, to w momencie zgonu miała 78 lat, więc zgłaszający prawie idealnie określił wiek zmarłej. Jednak to nie to jest moim problemem, a jak nazywała się matka Rozalii.

Wiem, że na pewno była ona Katarzyną, ale jak ona była z domu ?
Mam dwie możliwości - Gmiterek lub Zygarlicka.
W akcie małżeństwa Rozalii napisane jest, że była córką Michała Banasia i Katarzyny Gmiterek.
To samo jest z dziećmi Józefa i Rozalii (bo taki był już zwyczaj, że wpisywali dziadków narodzonego dziecka).  Jako babcia (a matka Rozalii) była cały czas Katarzyna Gmiterek.

Całe rodzeństwo Rozalii jako matkę ma Katarzynę Zygarlicką - tak więc nie wiem, czy ta Gmiterkowa była pierwszą żoną Michała i zmarła tuż po narodzinach swojej córki Rozalii.

Michał Banaś (ojciec Rozalii) urodził się 30 września 1821r., więc ślub mógł wziąć dopiero około 1839/1840. Tu pojawia się problem, bo wśród brakujących roczników parafii Narol znajdują się także - 1839, 1841 i 1843 (nota bene - ciekawe dlaczego jest co drugi).

Zakładam taką teorię - w 1841 ślub bierze 20-letni Michał z xx-letnią Katarzyną Gmiterek.  Ślub odbywa się pod koniec roku (listopad?). Ich dziecko - Rozalia rodzi się w 1843r., a zaraz po tym umiera jej matka - Katarzyna.  Michał jednak nie może opiekować się dzieckiem, bo ktoś musi pracować na polu, więc poślubia starszą od siebie o trzy lata Katarzynę Zygarlicką, z którą ma kilkoro dzieci :)

Jednak jest to tylko hipoteza, która najprawdopodobniej nigdy nie będzie mogła być ani potwierdzona ani obalona, bo brakujących ksiąg najprawdopodobniej nigdzie nie ma, więc nie zobaczę tych aktów, a szkoda, bo w 1844, kiedy rodzi się mój praprapradziadek w akcie są podani rodzice matki, więc to byłoby potwierdzenie, czyją córką jest Rozalia..

Wczoraj, w końcu otrzymałem odpowiedź z ITS Bad Arolsen (po ponad 3 miesiącach).
Co prawda - oczekiwałem więcej, ale lepsze to niż nic (miałem nadzieję na zdjęcia tychże osób).
Dowiedziałem się, że brat pradziadka - Izydor (Isidor) Sadzewicz przybył z Łucka jako żonaty już na przymusowe roboty.  Dowiedziałem się także, że był młynarzem !

Dzisiaj doszedłem do wniosku, że jestem blisko rozwiązania jednej zagadki, ale do tego i tak potrzebne są księgi metrykalne parafii Lipsko, skąd mają pochodzić Maryniczowie . Moja prapraprababcia Magdalena Szuper (żona Jana Marynicz) wręcz musiała być z par. Lipsko, a nawet odważę się stwierdzić, że była ze wsi Jędrzejówka, gdzie po jej śmierci mieszkał jej mąż, a nawet w momencie zawierania drugiego małżeństwa. Jędrzejówka jest gniazdem rodowym Szuperów - mam kilka stron z ksiąg i wiem, że pojawiają się oni tam w 3/4, a czasem nawet częściej. Musieli tam mieszkać jeszcze za czasu, kiedy nie było ksiąg, bo pierwsze akta z ksiąg dotyczą właśnie nich.  Jednak nie o tym miałem pisać, a o zagadce, którą wydaje mi się, że w połowie rozwiązałem, ale zaczną od końca (achronologicznie).

W 1856r. ślub bierze mój 3xpradziadek Jan Marynicz . Jest to jego już drugi ożenek w życiu. Za żonę wziął sobie starszawą jak na dzisiejsze czasy pannę - Katarzynę Świętojańską (27 lat).
W akcie napisane jest tyle, że Jan ma 38 lat, jest wdowcem po Magdalenie Szuper, a także wzmianka o rodzicach i o tym, że jest rolnikiem z Jędrzejówki.
Do dziś nie wiem, czemu ślub wzięli w Narolu, skoro żadne się tam nie urodziło, ani nie mieszkało w momencie ślubu. Na pewno tam nie zostali, bo nie widzę ani jednego dziecka tej pary, ani nawet ich zgonów. Co ciekawe - syn Jana - Andrzej ślubuje 20 lat po swoim ojcu w tej samej parafii, ale on już tam zostaje na stałe, gdzie zresztą umiera.

W akcie małżeństwa praprapradziadka są wpisane nr domów - 101 i 105.  Z głębszej analizy i porównywania metryk mogę stwierdzić, iż nr domu, który był wyżej oznaczał nr domu pana młodego - tak więc mój przodek mieszkał sobie w Jędrzejówce w domu nr 101.

Tak jak wcześniej wspomniałem - mam kilka stron z ksiąg z parafii Lipsko (niestety mam tylko te, które potrzebowała osoba, od której je posiadam, czyli raczej mnie nie powinny interesować, ale diabeł tkwi w szczegółach, więc intuicja nakazała mi spojrzeć do zabunkrowanych i zapomnianych plików, które kiedyś otrzymałem.  Znalazłem je i mając do otworzenia już przedostatni straciłem wiarę w cokolwiek, ale byłem niesamowicie zaskoczony, kiedy drugi akt od góry miał miejsce w domu nr 101 !!
Dnia 24 października 1823r. w Jędrzejówce zmarła Marianna, córka Stanisława i Katarzyny Szuperów!!
Moim skromnym zdaniem - wydaje mi się, że zmarła to siostra mojej prapraprababci Magdaleny, ale na razie nic do drzewa nie wpisuję, bo różnie może być - kto wie, czy w domu 101 nie mieszkało kilka rodzin Szuperów?

Poniżej zamieszczam owe akta:


Nadal nie tracę nadziei, że zdobędę zdjęcie prababci Rozalii Marynicz (1900-1926), pradziadka Jana Młodawskiego (1871-1940), a także prapradziadka Tomasza Gmiterka (1873-1945) oraz praprababci Zofii Gmiterek (1880-1936) i prapradziadka Andrzeja Marynicz (1849-1933), również prapradziadka Pawła Kubiaka (1866-?) i praprababci Antoniny Kubiak (1874-?).




piątek, 13 lipca 2012

USC - co byśmy bez niego zrobili?

USC to nic innego niż Urząd Stanu Cywilnego.
Instytucja jak instytucja . Dla normalnego zjadacza chleba żadna rewelacja. Ot normalny Urząd, jak to inne.
Natomiast dla genealoga?  Jest to bezcenne źródło, które jednak okazuje się nie mające dna.

 Nie dość, że pomoc w USC jest darmowa (nie licząc kserokopii, fotokopii czy skanów), a na dodatek bardzo często mamy kontakt z miłą obsługą, ale nie zawsze musi być jakiś wyjątek ..

Moje poszukiwania sporo czasu polegały tylko na USC, bo na samym początku o Archiwach Państwowych nie wiedziałem, więc mailowo, listownie czy osobiście kontaktowałem się z Urzędami.

W Urzędach Stanu Cywilnego przechowywane są z reguły księgi za 100 lat od aktualnego roku, ale w przypadku mniejszych miejscowości były (nie wiem, czy są) prowadzone księgi wieloletnie, czyli np. jedna księga obejmowała zakres lat 1890-1920. 

Skoro księga zamknięta została w 1920, czyli 92 lata temu, to dane w niej zawarte (a na pewno jej część) są objęte Ochroną Danych Osobowych, więc w Archiwum Państwowym znaleźć się nie mogą, bo do ksiąg dostęp mieliby wszyscy.  100 lat od zamknięcia księgi minie w 2020, więc dopiero w tym roku (jeśli Urząd jest na bieżąco) księga znajdzie się w Archiwum.

Pisząc do Urzędu najlepiej podać także adres domowy, bo niektóre Urzędy nie odpisują na maile, ale nie napiszą o tym nigdzie.  Zdarzają się Urzędy, że odpowiedź pokazuje się już po kilku minutach.

Do niektórych USC piszemy po wiele razy, choć moglibyśmy zrobić to za jednym razem, ale dopiero po odpowiedzi o czymś sobie przypominamy, ewentualnie poznaje się nowe fakty, o które warto zapytać.

Nie pamiętam skąd znam datę urodzenia pradziadka (na pewno nie z USC), ale w tamtych czasach na terenie Galicji (niestety nie wszędzie) w aktach urodzenia wpisywano dziadków narodzonego dziecka i właśnie to byli moi pierwsi praprapradziadkowie znani mi z imienia i nazwiska. I dopiero w czerwcu 2012r. zdobyłem datę zgonu mojej praprababci (matki pradziadka, o którym mowa). Okazało się, że zmarła trochę ponad pół roku po porodzie , czyli w 1897

Są rzeczy, które mają wyższe priorytety, więc akt zgonu praprababci zbytnio mnie nie interesował i za dużo by nie wniósł (oprócz wieku w momencie zgonu), ale w końcu nadszedł i na to czas, więc poznałem i tą datę. Miałem nadzieję, że jednak mój pradziadek wychował się w "normalnej" rodzinie z obojgiem biologicznych rodziców, ale niestety mając 2 lata miał już brata, który podchodził od jego macochy. Sytuacja jest podobna, ale nie do końca. W 1924 rodzi się mój dziadek (syn wcześniej wspomnianego pradziadka), ale w 1926 (znów dwa lata) umiera jego matka w wyniku powikłań poporodowych .
Niecałe 5 lat później pradziadek bierze ślub ponownie i w tym samym rodzi się kolejne jego dziecko.

Co ciekawe - w akcie zgonu mojego pradziadka widnieje imię matki macochy zamiast imienia matki.  Zapewne ze względu na to, że zgon zgłaszała córka pradziadka z drugiego związku, więc w momencie  jej narodzin - moja praprababcia nie żyła już 36 lata.

Podsumowując - bardzo opłaca się pisać do USC - nas to nie kosztuje, a wyniki mogą być zaciekawiające.

Korzystając z okazji - w sobotę rano wyjeżdżam na dwa tygodnie do babci, więc nie będę aktywny nigdzie - ani na blogu, ani na facebooku, ani na forach genealogicznych.  Może dowiem się czegoś nowego od kogoś z rodziny? :)  

niedziela, 24 czerwca 2012

Papierowa wersja genealogii

Witajcie! ;)
W niedzielny wieczór postanowiłem napisać o jednej z metod - jak przechowuję metryki i informacje o przodkach.  Co prawda jest to wersja bardziej bliższa normalnemu drzewu, bo sporo papieru zostało użyte, ale wydaje mi się, że są to dobrze wykorzystane kartki ;)
W ubiegłą sobotę (16 VI) byłem na weselu kuzyna w Grębocicach /k. Głogowa. Dobra okazja by spotkać się z rodziną, bo tych, których mógłbym wypytać o przodków, niestety już nie ma..  Pozostali to ludzie, którzy się urodzili po wojnie, więc o co mam ich pytać, skoro już dawno to zrobiłem?
Mój "podręczny" segregator zrobił furorę dopiero w niedzielę z rana (przed poprawinami), bo w dzień wesela po prostu nie było na to czasu, tym bardziej, że było nas coraz więcej i był lekki tłum :D
W niedzielny poranek kuzyn mnie zapytał - "To gdzie masz to twoje drzewo?" . Po czym podałem mu segregator, a mina wskazywała na lekki szok, co potwierdziły słowa "Aż tyle ?!". Później przekazywanie segregatora i w międzyczasie pytania odnośnie przodków .

Poniżej kilka zdjęć mojego segregatora :

Grubość mojego segregatora, ponad 190 folii, a w każdej minimum dwie kartki, czyli można powiedzieć, że jedna ryza papieru lekko już na to poszła :D

Kartka oddzielająca każde pokolenie. Było trochę problemów z dobraniem poziomu nachylenia, ale jak widać, w końcu się udało :)
Przykładowa zawartość jednej z folii, w tym przypadku - 3xpradziadek Jan i akt drugiego małżeństwa z Katarzyną Świętojańską.
Karta prababci Rozalii Marynicz (z d. Gmiterek). Jak widać,  nie było jej dane długo żyć.




środa, 20 czerwca 2012

Czerwcowa wizyta w Archiwum

Byłem dzisiaj kolejny raz w Archiwum Państwowym w Gorzowie Wielkopolskim :)
O tym, że miałem jechać godzinę wcześniej, a budzik mnie nie obudził już nie wspomnę, tak więc byłem ogólnie godzinę w plecy, ale nie było najgorzej. Myślę, że zrobiłem, co miałem zrobić.

Na pierwszy ogień poszły mikrofilmy parafii Szadek (1808-1823), gdzie najbardziej nastawiłem się na akt urodzenia mojej praprapraprababci Elżbiety Juszczak/Jóźwiak.
Wg aktu małżeństwa z 1839 miała ona 17 lat, czyli łatwo można obliczyć, że urodziła się ok. 1822.
Tak się złożyło, że te lata oglądałem jako ostatnie, bo zacząłem od mikrofilmu, na którym był 1808 i 1809 (o przewijaniu całego mikrofilmu w tym celu nie wspomnę, bo była też także na tej szpuli parafia wyznania mojżeszowego).

Najgorsze jest to, że nazwiska się pojawiają - Juszczak, Jóźwiak, a nawet Walczak (panieńskie matki Elżbiety), ale aktu urodzenia Elżbiety brak :(
Szukałem w 1823 i nie znalazłem, wcześniej też go nie było.
Ślub, co ciekawe, odbył się w parafii Zadzim, ale w akcie jak byk stoi, że Panna urodzona w Prusinowicach, a zamieszkali w Zalesiu ..  Skądś musiał wziąć te Prusinowice, bo dopiero po ślubie się tam przeprowadzili moi 4xpradziadkowie, gdzie rodzą się ich wszystkie dzieci.

 Znalazłem kilku moich krewnych, a także akt, w którym Józef Kubiak jest wójtem w Prusinowicach. Mój 5xpradziadek nazywał się Józef Kubiak i mieszkał na pewno w Prusinowicach w latach 1799-1835.
Żoną Józefa jest Helena Józefówna, a mojego Józefa jest także Helena, ale Brzezowska..
Sam nie wiem, co o tym myśleć..  Może kiedyś to rozwiążę.

Kolejna szpula mikrofilmu to upragniony Torczyn !

Lata 1867-1881 parafii Torczyn na jednej szpuli mikrofilmowej ;)
Całość jest niestety w języku rosyjskim, ale wypatrzyłem już moich Sadzewiczów i Suchodolskich, później dodam na Genealodzy.pl i może ktoś miły przetłumaczy.  W razie czego, to jeszcze napiszę o torczyńskich nowinkach :D

niedziela, 10 czerwca 2012

Świadomość wieku wśród dawnego chłopstwa

W czerwcową (niestety pochmurną) niedzielę opiszę, jaką świadomość swego wieku mieli chłopi albo do jakich przekręceń dochodziło (wątpię, żeby w wieku ok. 23 lat pra...dziadek wyglądał na 40 :) ).

Historia mojego 5xpradziadka Filipa Błońskiego zaczyna się w momencie jego narodzin, które nastąpiły 23 maja 1790r. we wsi Rogowice (parafia Chełmce lub Mniów / często przemiennie). Urodził się jako syn Stanisława Błońskiego i Marianny z Długojanów. Jego rodzice byli 13 lat po ślubie. Wychowywał się najprawdopodobniej wśród czwórki rodzeństwa : starszego (Jan i Marcin), a także młodszego (Piotr i Ewa).

Akt chrztu Filipa Błońskiego, chrzestni Walenty Gorgon i Franciszka Musiałkowa, brak bliższych powiązań z rodziną.
Natomiast historia przyszłej małżonki Filipa (pierwszej, a miał trzy) - Klary Sidor, rozpoczyna się także we wsi Rogowice, ale rodzi się 5 lat, 2 miesiące i 5 dni po nim, czyli innymi słowy mówić, urodziła się 28 lipca 1795r. Była córką Michała Sidora i Zofii Pienicz. Pierwsza córka Michała, ale druga Zofii (z pierwszego małżeństwa z Sebastianem Błońskim (1758-1793) miała córkę Justynę (1790-1791).  Rodzice Klary pobrali się w 1794r.
5xprababcia Klara wychowała się najprawdopodobniej wśród pięciorga rodzeństwa, z czego jeden brat żył tylko 8 lat (ale na pewno go poznała i pamiętała, bo zmarł, gdy ona miała 12 lat.  Do jej rodzeństwa należeli - Józef, Franciszek, Marcin, Magdalena i Ewa. Jak widać, ona jedna miała mniej popularne imię :)

Akt chrztu Klary Sidor, chrzestni Szymon Wojtas, Franciszka Witczak, brak bliższych powiązań z rodziną.
Nic dziwnego, że w końcu wzięli ślub - rodzina Błońskich mieszkała w domu nr 1, natomiast Klary pod numerem 2  :)

Fragment aktu małżeństwa Filipa Błońskiego i Klary Sidor z dn. 25 stycznia 1812r.
Jak widać na zdjęciu zamieszczonym powyżej, moi praprapraprapradziadkowie przedłożyli swoje metryki urodzeń. Jak można łatwo obliczyć - Filip w momencie zawarcia małżeństwa miał skończone 21 lat, natomiast Klara była 16-latką.

Z dzieckiem trochę poczekali, bo ok. półtora roku po ślubie. Ciekawostką natomiast był sam akt, bo wg niego, młodzi, świeżo po ślubie ludzie byli dość starsi niż w rzeczywistości.
Akt chrztu pierwszej córki [Marianny] Filipa i Klary Błońskich - ur. 26 marca 1814r.
"Roku tysiąc osmset czternastego dnia dwudziestego szostego marca [...] stawił się Filip Błoński włościan[in] lat czterdzieści mający [...] iż iest spłodzone z niego i Klary Sidorki lat trzydziesci trzy mającej [...]" - pisownia oryginalna.

W rzeczywistości w marcu 1814r. Filip miał 24 lata, a Klara 18 .

Poniżej zamieszczam zdjęcie aktu urodzenia jednego z kolejnych dzieci tejże pary.
Akt chrztu Michała Błońskiego, ur. 28 sierpnia 1829r.

" Działo się we wsi Mniowie dnia dwudziestego dziewiątego sierpnia tysiąc osmset dwudziestego dziewiątego roku [...] Stawił się Filip Błoński włościan[in] rolnik we wsi Rogowicach na gospodarstwie osiadły lat czterdzieści mający [...] z jego małżonki Klary z Sidorów lat trzydzieści cztery mającej".

Akt sporządzony 15 i pół roku później, a małżonkowie niebywale zatrzymali czas :-)
No może Klarze trochę przybyło, bo niby starsza o rok :))

Jako ciekawostkę dodam, że Filip miał jeszcze dwie żony (Teklę i Mariannę).
Z Teklą ślub wziął w 1842, czyli gdybym miał brać wiek Filipa z aktu ur. jego pierwszej córki, to miałby 68 lat. Z Teklą miał dwójkę dzieci - Filipa (ur. 1853) i Antoninę (ur. 1854), czyli Filip powinien mieć kolejno 79 i 80 lat. Co ciekawsze, kolejny ślub Filipa miał miejsce w 1857r. (czyli już 83 lata), ale miał jeszcze z nią syna Karola (ur. 1860), czyli jeśli wierzyć pierwszej metryce, to miałby 86 lat!!
"Na szczęście" był trochę młodszy i po raz ostatni (najprawdopodbniej) został ojcem mając skończone 70 lat ;D



W ten sposób chciałem pokazać, że rzadko wiek podawany w metrykach jest wiarygodny. Im starsze metryki, tym mniej wiarygodne (choć nie zawsze!). Takich przypadków zapewne jest wiele, ale jak ktoś poszukujący znalazłby tylko akt urodzenia Marianny z 1814r., to pewnie szukałby aktu małżeństwa raczej trochę wcześniej niż w 1812, ale gdyby szukała od 1814, to akt z 1812 byłby nie lada zdziwieniem :)