środa, 3 kwietnia 2013

Potencjalni przodkowie

Wielu genealogów na swej drodze trafia na mur, który stanowi barierę nie do przejścia - czasem jest to dziura metrykalna, np. pod koniec XVIII wieku, gdy księgi sięgają początków XVII wieku, ale najczęstszym przypadkiem jest po prostu brak ksiąg - wtedy właśnie sięgamy do tzw. źródeł pozametrykalnych (zależnie od statusu społecznego naszych przodków).  Bywają również przypadki, gdy przodkowie zmieniają nazwisko.
Pół biedy, gdy trwa to dłużej i zapisywani są przy zastosowaniu m.in. vel, czy alias.  Wtedy nie mamy problemu, bo możemy wychwycić, kiedy pisani byli jednym nazwiskiem, kiedy już drugim, a także w jakich latach używano dwóch nazwisk naraz.  Gorzej jest, kiedy zmiana następuje nagle - tutaj pomóc nam mogą jedynie dane dodatkowe (np. numer domu, rzadko występujące imiona, etc.), ale co zrobić, gdy takie coś pojawia się nam w księgach, gdzie poza imieniem dziecka, danymi rodziców i chrzestnych?
Mamy dwie możliwości - albo szukać rozwiązania w księgach późniejszych (np. małżeństwo, chrzest dziecka lub zgon).  Jednak nie zawsze jest to możliwe, bo przecież takie coś jest możliwe, gdy nasz przodek żył "odpowiednią" ilość lat i załapał się na takie księgi..


W moich poszukiwaniach trafiłem na takich przodków, więc nazywam ich potencjalnymi i na razie traktuję ich z dystansem - nie wpisuję ich do drzewa.  Z tym, że u mnie dochodzi jeszcze fakt, że wszystko to dzieje się w różnych miejscowościach, ale w jednej parafii.  Zacznę od początku..
W 1840r. w rodzinie Jana Kuźnika i Salomei z Czyżyków pojawia się dziecko. Kolejne, bo już ósme.  Rodzice byli w średnim wieku - ojciec miał 42 lata, zaś matka 36.    Mijają lata, a młoda panienka musi znaleźć sobie męża (lub na odwrót). Tak też, we wrześniu 1857r., 17-letnia Józefa wychodzi za starszego o 3 lata Józefa Rożniatę.  W momencie ślubu, jego rodzice już nie żyli, zaś jej - zamieszkiwali na gospodarstwie w Białej Górce.  Takim tropem udało się znaleźć metryki zgonów obojga rodziców w kolejno 1866 i 1868r.   Salomea Kuźnik zapisana została jako córka zmarłych Wawrzyńca i Domiceli - tutaj się trochę ucieszyłem, bo imię matki nie jest jakoś szczególnie popularne. W akcie wpisana także została miejscowość urodzenia i nie należała ona do par. Wilamów, jak wcześniej myślałem.  Co ciekawe - wychodzi na to, że 3xpradziadek był z parafii Wielenin,  3xprababcia z parafii Uniejów, a wszystkie dzieci ochrzczone w kościele parafialnym w Wilamowie :)
Należy także wspomnieć, że Jan i Salomea Kuźnikowie byli zapisywanie bardzo różnie.
Jan był Kuźnikiem, a także Jaśkiewiczem, zaś Salomea była Czyżową, Czyżykowską, Jerzykowską, a także Kowalówną!!  Jaki to ma związek z jej rodziną?  Najpierw myślałem, że może chodziło o to, że jej ojciec zajmował się kowalstwem - może po części prawda, ale czytajcie dalej, a dowiecie się,  co jest na rzeczy !

Powracają do Salomei - urodziła się ona na początku XIX wieku we wsi Skotniki, ale jak dotąd nie zdobyłem aktu chrztu.  Zaciekawiła mnie jednak sam parafia i moje poszukiwania były po części udane.
Wszystko pięknie, ładnie - znajduję starszą siostrę 3xprababci Salomei Czyżykowej - Bogumiłę - urodzoną w Orzeszkowie (sąsiedztwo ze wsią Skotniki)  w  styczniu 1790r.  Księgi znajdują się we Włocławku, więc poszukiwania są dość trudne.  Wcześniej nie było urodzeń na nazwisko Czyżyk/owski, a nawet nie było dzieci Wawrzyńca i Domiceli, więc zdałem sobie sprawę, że Bogumiła była pierwszym dzieckiem moich 4xpradziadków, ale przecież skoro była to pierworodna, to ślub musieli wziąć ślub na krótko przed tym .  Zero śladu po Czyżykowskich, a tu z pomocą przychodzi sprawdzenie wcześniejszego rocznika pod względem zawartych małżeństw. W lutym 1789r. ślub biorą Wawrzyniec Kowalczyk i Domicella, panna. Łatwo obliczyć, że było to na 11 miesięcy przed narodzinami pierwszego dziecka, a więc mam rozwiązanie dwóch zagadek !  Ślub 4xpradziadków, a także skąd w akcie chrztu jednego z dzieci 3xpradziadków, matka została zapisana jako Kowalówna :)



Jednak to nie koniec historii - zaciekawiła mnie ta rodzina, więc normalną czynnością było sprawdzenie chrztu jakiejkolwiek Domicelli ochrzczonej w parafii Uniejów - znalazłem dwie:
 
Rok 1763
 Na dole widnieje napis "mortua", czyli "zmarła".  Charakter pisma jakby inny, a także trochę inny atrament (widoczna różnica czasu między tymi zapisami). 
Rok 1769
 Dziesięć lat później w Spicimierzu umiera Domicela.  Brak nazwiska utrudnia identyfikację, jednak ze względu na ilość chrztów na to imię (dwa) można stwierdzić, że zmarła Domicela nosiła nazwisko Ciszewska i była córką Antoniego i Doroty.
Rok 1779


Przedostatni akt dotyczy domniemanej /potencjalnej/ praprapraprababci.  Urodzona dnia 4 maja 1769r. jako córka Ludwika Leśniewicza, młynarza i Bogumiły otrzymuje imię Domicela.  Była ona szóstym dzieckiem tej pary. Po niej urodziło się jeszcze pięcioro, więc ogółem Ludwik i Bogumiła mieli jedenaścioro dzieci.  Wraz z narodzinami ostatniego dziecka (1782r.) brak jakiegokolwiek aktu na to nazwisko (chrztu, małżeństwa, czy zgonu).   Ciekawy jednak jest akt małżeństwa z 5 sierpnia 1782r. (na pięć dni przed narodzinami ostatniego dziecka Ludwika i Bogumiły).  Za mąż wychodzi niejaka Bibianna Leśniewiczowa, c. Ludwika. Sęk w tym, że takiej osoby nie ma wśród dzieci moich domniemanych 5xpradziadków.  Pierwszym dzieckiem była Marianna Balbina - może stąd wyszło jakieś połączenie i powstała Bibianna?  Kolejna była Julianna, więc to raczej nie pasuje.  Kolejna trójka to byli synowie, zaś następna Domicela, która miałaby dopiero 13 lat, więc stawiam, że akt dotyczy 21-letniej Marianny Balbiny.

Akt ślubu Franciszka Grabickiego z Bibianną Leśniewicz, c. Ludwika
Jak już wspomniałem - 10.08.1782r. to ostania znana data dotycząca młynarskiej rodziny Leśniewiczów.  Może z jakiegoś powodu musieli opuścić młyn i przenieśli się do wsi Skotniki lub Orzeszków, gdzie w 1789r. ich średnia córka Domicela wyszła za mąż za Wawrzyńca Kowalczyka, a później byli już Czyżykowskimi ?  Bardzo bym chciał,aby ta wersja okazała się prawdziwą.  Jednak, aby tego dowieść. Najpierw muszę znaleźć akt ślubu 3xpradziadków - Jana Kuźnika vel Jaśkiewicza z Salomeą Czyżykowską vel Kowalówną.  Z niego dowiedzieć się, gdzie urodziła się panna młoda, a także czy rodzice jeszcze żyją.  Następnie sprawdzić akt chrztu Salomei i metryki zgonów jej rodziców, które mam nadzieję - wiele rozjaśnią.



Kwiecień - rocznice

Dzisiaj już trzeci dzień kwietnia, a ja dopiero spisuję kwietniowe rocznice.  Cztery dni byłem w Bierzwniku u Babci na świętach.  Mam nadzieję, że te u Was minęły spokojnie, w rodzinnej atmosferze.
Miesiąc kwiecień jest dla mnie szczególnie ważny, gdyż 12 IV 2007r. zmarła moja kochana Babcia Irena z Sadzewiczów Marynicz.  To już prawie 6 lat.  Ten czas szybko płynie.. Za szybko.

2 kwiecień 1797r. - narodziny 5xprababci Magdaleny Owczarek,
8 kwiecień 1945r. - zgon prapradziadka Tomasza Gmiterek, mającego 71 lat,
11 kwiecień 1815r. - narodziny 3xpradziadka Wojciecha Xela,
12 kwiecień 2007r. - śmierć Babci Ireny Marynicz, zd. Sadzewicz, mającej 77 lat,
13 kwiecień 1828r. - zgon 5xprababci Ewy Gmiterek, mającej 62 lata,
16 kwiecień 1799r. - zgon 7xpradziadka Michała Obirka, mającego 73 lata,
16 kwiecień 1835r. - narodziny 3xprababci Katarzyny Bujara,
16 kwiecień 1854r. - zgon 3xprababci Marcjanny Xel, mającej 38 lat,
18 kwiecień 1798r. - narodziny 3xpradziadka Wojciecha Młodawskiego,
19 kwiecień 1833r. - zgon 5xprababci Barbary Borkowskiej, mającej 64 lata,
20 kwiecień 1922r. - narodziny Dziadka Józefa Młodawskiego, 
22 kwiecień 1915r. - zgon praprababci Marianny Boruń, mającej 67 lat,
23 kwiecień 1845r. - zgon 3xprababci  Franciszki Boruń, mającej 38 lat,
23 kwiecień 1896r. - zgon 4xprababci Marianny Kuźnickiej, mającej 75 lat,
24 kwiecień 1824r. - zgon 6xprababci Reginy Malec, mającej 66 lat,
25 kwiecień 1790r. - narodziny 4xpradziadka Jakuba Szupera,
28 kwiecień 1871r. - narodziny pradziadka Jana Młodawskiego,
29 kwiecień 1781r. - zgon 7xprababci Jadwigi Klimczak, mającej 50 lat,
30 kwiecień 1832r. - zgon 6xpradziadka Antoniego Miczugi, mającego 72 lata.

Jak widać - w kwietniu nie zostało zawarte żadne małżeństwo, więc można wysnuć wniosek, że był jakiś przesąd na temat tego miesiąca, aby nie brać ślubu lub po prostu tacy przodkowie mi się trafili ;)

niedziela, 24 marca 2013

Genealogiczne nieścisłości, czyli o małżeństwie nieżyjącej krewnej

W genealogii często spotykamy się z problemem wieku przodków, czy różnymi nieścisłościami.
Chciałbym przedstawić to na przykładzie mojego drzewka, w którym to doszło do czegoś dla mnie niezrozumiałego - ślub nieżyjącej osoby (wówczas, nie obecnie).

Wiadomym jest, że najważniejsze jest szukanie swych korzeni, ale przecież trzeba też pamiętać o liniach bocznych, bo przecież właśnie wśród osób tam występujących, nasi przodkowie się wychowali.  Tak też właśnie odnalazłem akt ślubu siostry mojego 3xpradziadka Mikołaja Borunia - Rozalii.


Byłby idealnie, gdyby nie to, że wg aktu, Rozalia była córką żyjącego Marcina i zmarłej Agaty z Szewczyków . Mam tu zgodność, ale tylko 25% - moja Agata faktycznie nie żyła, ale była z Lisowskich ! Nie zgadzał się też przypuszczalny rok urodzenia, bo powinna mieć 25, a w akcie zapisano 30. Postanowiłem, że sprawdzę, czy przypadkiem w Szałasie Nowym w 1800r. nie urodziła się jakaś Rozalia Boruń.  Jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałem te zapis:

Rok 1800
Czyżby w Szałasie Nowym mieszkało dwóch Marcinów Boruniów, którzy za żony mają kobiety o imionach Agata?  Raczej nie , ale dla potwierdzenia sprawdzam metryki chrztów dzieci moich 4xpradziadków..

Rok 1797

Rok 1802
Doskonale widać, że tak jak i przed narodzinami Rozalii, tak i po, 4xpradziadkowie Macin i Agata mieszkali w tym samym domu.  Jednak dochodzi tutaj jeszcze jedna sprawa - w moim drzewie (ze względu na inne nazwiska) nie było tej Rozalii, a inna - urodzona 5 lat później niż ta, której poszukuję..


Coś mnie pokusiło (i chwała temu czemuś :D ), żeby spojrzeć w zgony - otóż okazało się, że w 1803r. w ciągu trochę ponad miesiąca w domu 19 zmarły aż trzy osoby (dwójka dzieci i jedna starsza kobieta - wszystkie nosiły nazwisko Boruń, więc na 99% rodzina).

Ostatni zapis - Rozalia Boruniowna, 2 i pół roku, więc urodzona w 1800r., czyli ta sama, której akt chrztu jest kilka skanów wyżej.

Tak też udało mi się dowieść, że zapisy metrykalne trzeba traktować z lekkim dystansem, bo nie zawsze są zgodne z prawdą (nie mam tu na myśli zapisu wieku, bo to jest inna historia).  Nie mnie jednak wychodzi na to, że nasi przodkowie lubili się także postarzać (częściej słyszymy o odmłodzeniu), ale nikt nie zaprzeczał, więc tak już zostało.


To tyle w temacie - dodam jeszcze, że jutro lub pojutrze pojawi się jeszcze jeden post :)

czwartek, 7 marca 2013

Marcowe rocznice

Witam,
w tym miesiącu z opóźnieniem, ale za to kolejny będzie szybciej ze względu na święta i fakt, że będę poza domem i poza zasięgiem sieci :D    W lutym trochę się zdarzyło (oczywiście chodzi o ten rok ;) ).
Zdobyłem informacje (o stryjach i pradziadku), których baaardzo długo szukałem, ale o tym w innym poście :)

2 marzec 1760r. - narodziny 6xpradziadka Kazimierza Baraniaka,
2 marzec 1791r. - zgon 6xprababci Doroty Długojan, mającej 70 lat,
4 marzec 1832r. - małżeństwo 4xpradziadków - Jana Bujary i Marii Pleskacz,
5 marzec 1870r. - zgon 4xprababci Katarzyny Banaś, mającej 51 lat,
6 marzec 1833r. - zgon 4xprababci Małgorzaty Fert, mającej 49 lat,
6 marzec 1840r. - narodziny praprababci Józef Kuźnik,
6 marzec 1924r. - narodziny dziadka Adama Marynicza,
8 marzec 1848r. - zgon 4xpradziadka Macieja Marka, mającego 68 lat,
9 marzec 1833r. - zgon 5xpradziadka Wojciecha Banasia, mającego 40 lat,
13 marzec 1822r. - zgon 5xpradziadka Jakuba Gmiterka, mającego 55 lat,
13 marzec 1901r. - zgon 4xpradziadka Marcina Kuźnickiego, mającego 86 lat,
14 marzec 1874r. - narodziny praprababci Antoniny Kuźnickiej,
15 marzec 1852r. - zgon 4xpradziadka Jana Gmiterka, mającego 67 lat,
16 marzec 1815r. - narodziny 3xpradziadka Antoniego Lisowskiego,
17 marzec 1799r. - narodziny 5xprababci Reginy Rudej,
17 marzec 1841r. - zgon 4xpradziadka Marcina Borunia, mającego 68 lat,
17 marzec 1856r. - zgon 5xpradziadka Kazimierza Zająca, mającego 65 lat,
17 marzec 1874r. - zgon 4xprababci Wiktorii Gmierek, mającej 64 lata,
19 marzec 1829r. - narodziny 3xpradziadka Wojciecha Marka,
19 marzec 1872r. - zgon 3xpradziadka Wojciecha Młodawskiego, mającego 73 lata,
19 marzec 1878r. - zgon 4xpradziadka Filipa Błońskiego, mającego 87 lat,
20 marzec 1773r. - zgon 6xpradziadka Andrzeja Długojan, mającego 62 lata,
20 marzec 1792r. - narodziny 4xpradziadka Wojciecha Marynicza,
22 marzec 1859r. - narodziny praprababci Marii Marek,
24 marzec 1842r. - zgon 4xprababci Klary Błońskiej, mającej 46 lat,
27 marzec 1801r. - zgon 7xprababci Katarzny Obirek, mającej 70 lat,
27 marzec 1909r. - zgon prapradziadka Franciszka Borunia, mającego 70 lat,
28 marzec 1818r. - zgon 6xpradziadka Kazimierza Baraniaka, mającego 58 lat,
28 marzec 1839r. - narodziny prapradziadka Franciszka Borunia,
28 marzec 1897r. - narodziny pradziadka Franciszka Marynicza,

Historia dwóch sierot..

Dzisiejszy post poświęcony będzie moim prapradziadkom - Franciszkowi Boruniowi i jego żonie, Mariannie z Kselów.
Urodzili się oni w różnych miejscowościach, należących do dwóch innych parafii.
Franciszek Boruń urodził się dnia 28 marca 1839r. w Szałasie Nowym jako piąte dziecko 41-letniego Mikołaja Borunia i 32-letniej Franciszki z Fertów, o czym świadczy poniższa metryka chrztu:
Dnia 31.03.1839r. ochrzczony został prapradziadek Franciszek

W momencie narodzin Franciszka, żył jego jeden dziadek (po mieczu) - Marcin Boruń. Ten jednak umiera 11 dni przed drugimi urodzinami swego wnuka.  Od tego momentu miał tylko rodziców.
Mija kilka lat i w wyniku ostrej choroby zakaźnej jelit (zwanej dyzenterią lub czerwonką) umiera matka Franciszka - Franciszka z Fertów Boruniowa.  Zmarła dn. 23.04.1845r. mając zaledwie 38 lat.

Trochę ponad dwa i pół roku później we wsi nieopodal, bo w Długojowie rodzi się piąte (ostatnie) dziecko Wojciecha Xela i Marcjanny z Błońskich.  Marianna Xel urodziła się 18 grudnia 1847r.  Ojciec w chwili narodzin miał 32 lata, a matka 31.

Dnia 19.12.1847r. została ochrzczona moja praprababcia Marianna

Praprabacia Marianna urodziła się w dobrym momencie, ponieważ dane jej było poznać dwóch dziadków, a nawet prababcię (!).  Nie poznała jednak swoich babć, bo te zmarły na kilka lat przed narodzinami Marianny.  Babcia (po kądzieli) Klara zmarła w marcu 1842r. mając 46 lat, zaś babcia Agnieszka (po mieczu) zmarła na początku 1846r. przeżywszy 75 lat.

Dziewięć miesięcy i trzy dni  później (tj. 21 września 1848r.) umiera 50-letni Mikołaj Boruń,  Od tej pory prapradziadek Franciszek Boruń był sierotą wychowywaną zapewne przez jakąś bliższą rodzinę (bardzo możliwe, że przez kogoś z rodzeństwa Mikołaja). Łatwo obliczyć, że Franciszek miał 9 i pół roku, gdy jego oboje rodzice nie żyli.  Był małym chłopcem, więc zapewne jakoś już mógł pomagać w domu, czy na polu.

Niecały rok później, bo  19 września 1849r. umiera dziadek Marianny - Franciszek Xel, zmarł na 13 dni przed skończeniem 84 lat..    3 miesiące później (bez jednego dnia) umiera prababcia  Marianna mojej praprababci  Marianny. Dane było jej żyć 91 lat. 

Do roku 1853 był spokój, życie jakoś się toczyło.  Sielankę rodziny Xelów przerywa zgon najstarszego syna 3xpradziadków - Wojciech, zmarł kilka tygodni przed 16 urodzinami..   Mija rok, a nawet trochę więcej i na pięć dni po 39. urodzinach głowy rodziny, nagle umiera 38-letnia Marcjanna Xelowa, pozostawiła po sobie męża Wojciecha i czworo dzieci - Ludwika, Wincentego, Walentego i Mariannę.  Z racji posiadania takiej gromadki niepełnoletnich dzieci, Wojciech zaczął szukać kobiety, która zajęłaby się jego potomnymi, a także gospodarstwem, gdy on sam będzie na nich zarabiał.   Dokładnie 3 tygodnie po śmierci swej żony, zostają ogłoszone pierwsze zapowiedzi ślubu Wojciecha Xela z 23-letnią Franciszką Zapałą..

Mimo śmierci bliskiej osoby, trzeba żyć dalej i jakoś sobie radzić. Tak też było w przypadku tej rodziny, jednak fatum, co rok odbierało komuś życie z tej rodziny.  Nadszedł rok 1855 i wraz z początkiem lutego umiera 13-letni Wincenty Xel.   Strach się bać następnego roku, ale na to nic się nie poradzi.  22 maja tego samego roku, Wojciech Xel świętuje pierwszą rocznicę ślubu z Franciszką. Mija tydzień i umiera 15-letni Ludwik..   Wojciechowi pozostała tylko dwójka dzieci - 11-letni Walenty i 7-letnia Marianna.
Druga połowa roku mija już spokojniej.    Początek następnego roku jest w miarę szczęśliwy, bo rodzinę obiega informacja, że Franciszka spodziewa się pierwszego dziecka, które rodzi się 1 listopada 1856r.

Niestety mały Adaś nie nacieszył się długo swoim tatą, bo ten umiera 14 lutego 1857r.  zostawiając po sobie żonę Franciszkę (26 l.), syna Walentego (13 l.), córkę Mariannę (9 l.) i w/w syna Adama (3,5 mies.).

Data 14 II 1857r. to moment, gdy praprababcia Marianna zostaje sierotą. Jej przyszły mąż sierotą został mając tyle samo lat, co ona.  Widocznie nie był to przypadek...

No tak, rodzice nie żyją, a macocha sama wychowa dwójkę dzieci zmarłego męża?  Nie sądzę..
Na całe szczęście, przy życiu pozostaje dziadek (po kądzieli) Walentego i Marianny - Filip Błoński .
Można by powiedzieć, że to tylko moje domysły, bo dziadek żył, a przecież nie musiał się opiekować, bo wnuków miał multum, ale nic z tych rzeczy!  Dotarłem do pewnego dokumentu z 1863r., gdzie Filip Błoński wymieniany jest jako dziad i opiekun:

Życie Filipa też jest bardzo ciekawe. Pierwsza żona była moją praprapraprababcią, a żyli ze sobą całe 30 lat.  Po jej śmierci żeni się z Teklą z Gołębiów, z którą żyje prawie 13 lat i na koniec Marianna z Dudów, ta jednak go przeżywa, jednak razem przeżyli 20 lat!   Sumując wszystkie te lat, ogółem rzecz biorąc, Filip Błoński był w związkach małżeńskich przez ponad 63 lata ! Do tego dodać 2,5 roku wdowieństwa :D

Filip dożył sędziwego wieku. Zmarł na dwa miesiące przed 88 urodzinami ..


W międzyczasie ślub wzięły wnuki Filipa:
  • Walenty Ksel w 1863r. pojął za żonę Rozalię Szcześniak, z którą miał na pewno sześcioro dzieci. Przeżyli razem 50 lat :)
  • Marianna Ksel w 1870r. poślubiła Franciszka Boruń, z którym miała na pewno siedmioro dzieci. W związku małżeńskim byli 39 lat.  Pierwszy zmarł Franciszek - w przeddzień swoich 70. urodzin...


sobota, 16 lutego 2013

Zawody przodków i tajemniczy spadek

Dawno tu nie pisałem, a wszystko za sprawą Pierwszego Ogólnopolskiego periodyku genealogicznego More Maiorum, który powstał za sprawą dwóch siedemnastoletnich genealogów - Marcina Marynicza i Alana Jakmana.  Pierwszy numer został wydany 10 lutego i jak dotąd został przyjęty w większości pozytywnie.   Kolejny numer ukaże się w miesiąc po premierze!  Zapraszam!

Dzisiejszy post odnosić się będzie moich praprapradziadków - Wojciecha i Marianny z Lisowskich małżonków Młodawskich.  Co jakiś czas dowiadywałem się o nich coraz to nowszych informacji.   Pierwszą z nich oczywiście była sama wiadomość o ich danych z aktu małżeństwa ich syna Kazimierza Młodawskiego z Ludwiką Lisowską.  Według tej metryki prapradziadek był synem żyjących w/w Wojciecha i Marianny.  Następnym krokiem była treść aktu chrztu Kazimierza.  Dowiedziałem się wówczas, że rodzice do najmłodszych nie należeli (oczywiście w sensie bycia rodzicami).  Ojciec miał 40 lat, a matka 36.
Właśnie tak cofając się w kolejnych latach, ustaliłem, że  byli oni 15 lat po ślubie.  I tutaj pojawiła się moja radość - koniec z rutyną! W metryce ślubu przeczytałem, że Wojciech był 28-letnim kawalerem i formierzem, a także, że jego żyjący ojciec był szewcem.  Panna Młoda (Marianna Dąbrowska) okazała się być 23-letnią wdową, która męża (górnika) straciła rok wcześniej.

Ruiny Huty Samsonów, gdzie pracował Wojciech Młodawski Junior

Dawny szewc
Radość wielka, bo nowych przodków wiele, a także świadomość inna - przodkowie nie zajmowali się tylko uprawą roli.   Szukałem dalej i w księdze z 1826r., jednym z aktów, okazał się być ten dotyczący śmierci Wojciecha Młodawskiego Seniora, więc nie doczekał się wnuka od syna, który zmarł 4 miesiące po ślubie swojego syna. Zgon Wojciecha zgłaszali Wojciech - syn określany jako szewc i Jan Kopeć (brak powiązań - mieszkaniec innej wsi). Zmarły 4xpradziadek Młodawski również został zapisany jako szewc, syn Kazimierza i Małgorzaty "teysamey professyi". Jak udało mi się ustalić, jego [Wojciecha] synowa była w 4 mies. ciąży, czyli dość szybko wzięli się za płodzenie potomków :)


Dnia 25 czerwca 1877r. rodzi się moja prababcia Marianna Boruń, c. Franciszka i Marianny zd. Ksel.
Rycina przedstawiająca akuszerkę odbierającą poród
Trzy dni później w tej samej wsi rodzi się Piotr Ksel, s. Walentego i Rozalii zd. Szcześniak. W księdze ochrzczonych są to dwie sąsiednie metryki.  Najciekawsze jednak jest jednak to, że Walenty i Marianna byli rodzonym rodzeństwem.   Jednak co do tematu postu - w drugim akcie stawiającą jest Marianna Młodawska, 90-letnia akuszerka z Szałasu.    Taka sama sytuacja pojawia się także przy innych metrykach, gdzie wymieniana jest stawiająca się (w większości przypadków, są to dzieci z nieprawego łoża i przypadki, kiedy ojciec nie mógł się stawić).  



Jak wiadomo - nie każdy mógł być szewcem, formierzem, czy akuszerką.  Tutaj wszystkie trzy "zawody" dotyczą dwóch osób.  Wojciech Młodawski był formierzem w Hucie Samsonów, a później szewcem (może pracował na "dwa etaty"?), a jego żona Marianna była akuszerką do późnej starości.  W 1877r. poród odbierała jako "90 latka".   Prapraprababcia zmarła 4 lata później i została zapisana jako wdowa mająca 96 lat.   W rzeczywistości te dwie liczby nieco odbiegały od rzeczywistości, bo Marianna urodziła się w 1803r., więc w 1877r. miała 74 lata, a umierając w 1881r. miała niespełna 78 lat.

Nawiązując jeszcze do drugiej części tematu tego postu - "tajemniczy spadek".
Kiedyś przeglądając bazę sezam natknąłem się na zapis dot. spadku po Wojciechu i Mariannie  Młodawskich.


Machnąłbym na to ręką, bo Młodawskich sporo, ale nazwisko Lisowska dało do myślenia, bo przecież Marianny rodzice nosili to nazwisko. Zapis przypomina język rosyjski, ale w rzeczywistości jest to zapis po rosyjsku, ale z niewiadomych mi przyczyn zapisany w taki a nie inny sposób.   Wojciech Młodawski zmarł w 1872r., a jego żona w 1881r. Sprawa miała miejsce rok później, więc mniej więcej się zgadza (podobna sytuacja jest także w przypadku innego praprapradziadka, kiedy sprawa spadkowa odbywa się 26 lat po śmierci, a rok po ślubie najmłodszego dziecka).   Udało mi się ustalić, że córka Wojciecha i Marianny - Katarzyna Młodawska wyszła za ... Józefa Lisowskiego !  Więc wszystko pasuje.

Teraz tylko zdobyć informacje z AP Kielce, czego dokładnie dotyczyła ta sprawa! 





piątek, 1 lutego 2013

Rocznice - luty

Tak jak wspominałem miesiąc temu (dopiero co był początek roku, a tu już luty..), dodaję kolejny już post rocznicowy, w którym znajdować się będą wydarzenia z życia przodków w miesiącu adekwatnym do tytułu :)

1 luty 1791r. - narodziny 5xpradziadka Kazimierza Zajączka,
1 luty 1802r. - zgon 5xpradziadka Pawła Kijona, mającego 55 lat,
1 luty 1915r. - zgon 3xprababci Rozalii Borkowskiej, mającej 72 lata,
2 luty 1813r. - zgon 4xpradziadka Benedykta Ferta, mającego 43 lata, 
4 luty 1846r. - zgon 4xprababci Agnieszki Xel, mającej 75 lat,
5 luty 1837r. - narodziny 2xpradziadka Józefa Rożniaty,
6 luty 1872r. - małżeństwo 3xpradziadków - Andrzej Gmiterek z Katarzyną Kuśmirczak,
7 luty 1835r. - narodziny 3xpradziadka Józefa Borkowskiego,
8 luty 1881r. - zgon 3xprababci Marianny Młodawskiej, mającej 77 lat,
10 luty 1874r. - małżeństwo 3xpradziadków - Wincenty Suchodolski z Teresą Strzelecką,
12 luty 1854r. - małżeństwo 4xpradziadków - Jakub Kuśmirczak z Anną Mróz,
12 luty 1868r. - małżeństwo 2xpradziadków - Kazimierz Młodawski z Ludwiką Lisowską, 
13 luty 1900r. - narodziny prababci Rozalii Gmiterek,
14 luty 1857r. - zgon 3xpradziadka Wojciecha Xela, mającego 41 lat,
16 luty 1870r. - małżeństwo 2xpradziadków - Franciszek Boruń z Marianną Ksel,
18 luty 1826r. - zgon 5xprababci Katarzyny Kogut, mającej 54 lat,
19 luty 1827r. - małżeństwo 3xpradziadków - Mikołaj Boruń z Franciszką Fert,
21 luty 1817r. - zgon 5xpradziadka Melchiora Lisowskiego, mającego 74 lat,
21 luty 1833r. - zgon 4xpradziadka Jana Lisowskiego, mającego 51 lat,
22 luty 1940r. - zgon 2xprababci Stefanii Sadzewicz, mającej 61 lat,
23 luty 1807r. - narodziny 3xprababci Franciszki Fert,
23 luty 1862r. - małżeństwo 4xpradziadków - Tomasz Kuźnicki z Marianną Nastarowicz,
24 luty 1901r. - zgon 3xprababci Katarzyny Gmiterek, mającej 45 lat,
26 luty 1770r. - zgon 6xprababci Katarzyny Ksel, mającej 80 lat,
27 luty 1816r. - zgon 5xprababci Katarzyny Kołodziejak, mającej 34 lata,
27 luty 1837r. - narodziny 3xpradziadka Kazimierza Kubiaka,
27 luty 1841r. - narodziny 2xpradziadka Kazimierza Młodawskiego,